18+

Ta strona zawiera treści przeznaczone tylko dla dorosłych jeżeli nie masz ukończonych 18 lat, nie powinieneś jej oglądać.

Copyright 2009-2019, Eurozet Sp. z o. o.

Macierewicz wykiwał Polaków

KONIEC PODKOMISJI SMOLEŃSKIEJ. 25 mln złotych poszło w błoto

14.12.2021  13:07
Antoni Macierewicz oszukał Polaków i zgarnął 25 milionów złotych
Antoni Macierewicz oszukał Polaków i zgarnął 25 milionów złotych Fot: ANDRZEJ IWANCZUK/REPORTER

Po sześciu latach ciągnięcia grubej kasy podkomisja smoleńska zakończyła swoje "prace". Mit wykreowany przez Antoniego Macierewicza szybko przestał działać, a od ustaleń polityka PiS odcinają się nawet jego byli współpracownicy. Podkomisja nie zdołała niczego ustalić, a badania mogły równie dobrze zakończyć się na testach z parówkami. Przynajmniej nie ucierpiałby państwowy budżet.

Mit zamachu smoleńskiego, czyli maszynka stworzona na potrzeby budowania wyborczego poparcia PiS właśnie wygasa. Jak informuje gazeta.pl, zgodnie z decyzją szefa MON Mariusza Błaszczaka podkomisja smoleńska przestała istnieć wraz z końcem listopada. Raport końcowy "naukowców" Macierewicza pojawił się 10 sierpnia, lecz do tej pory nie wiadomo, co się w nim znajduje.

Według informacji tygodnika "Sieci" pięć lat badań przyczyn katastrofy, czy jakkolwiek to nazwać, kosztowało budżet Ministerstwa Obrony Narodowej 24.5 miliona złotych. Najdroższy był 2019 rok, kiedy to ludzie Antoniego Macierewicza wydali 7 mln 684 tysiące złotych, lecz nikt nawet nie wie na co.

Tygodnik "Sieci" poinformował, że najdroższa była współpraca podkomisji z Narodowym Instytutem Badań Lotniczych. To wtedy Polskę odwiedził dr. Gerardo Olivares, ekspert od komputerowych symulacji.

Kłopotem jest brak raportu końcowego, który, według zapewnień przewodniczącego, jest już gotowy. Jego udostępnienie opinii publicznej i pokazanie, co za te pieniądze udało się zrobić, pozwoliłoby być może, rozwiać wszelkie wątpliwości dotyczące finansów podkomisji - informuje gazeta "Sieci".

Antoni Macierewicz przekonuje, że katastrofa smoleńska to tak naprawdę zamach, natomiast "przyczyną była eksplozja, a przynajmniej dwie eksplozje". Wybuch na lewym skrzydle miał nastąpić półtorej sekundy przed rozbiciem TU-154.

Nikt nie wierzy Macierewiczowi

W ustalenia Antoniego Macierewicza nie uwierzyli nawet byli członkowie podkomisji smoleńskiej, którzy przygotowali kontrraport. Badacze mówią o "nierzetelności i niekompetencji Antoniego Macierewicza oraz o błędach kierowanej przed niego podkomisji".

Członkowie zespołu skłaniają się ku tezie, że bezpośrednią, techniczną przyczyną katastrofy mogła być niesprawność układu sterowania, co skutkowało opóźnieniem w odejściu samolotu na drugi krąg. Aby to udowodnić (bądź wyeliminować) chcieli przeprowadzić eksperymenty na innym TU-154. Poczynili starania, by za niewielką kwotę kupić taką maszynę za granicą. Choć było blisko finalizacji umów, przewodniczący je zablokował - przekazali autorzy kontrraportu.

Pracom podkomisji smoleńskiej od dłuższego czasu sprzeciwiały się także rodziny ofiar katastrofy z 2010 roku. Osoby te po czasie dostrzegły, że ekipa Macierewicza gra na ludzkim dramacie dla korzyści politycznych i finansowych.