5 milionów złotych w błoto

Szumowski nie sobie nic do zarzucenia ws. lipnych maseczek

14.05.2020  11:22
Szumowski nie sobie nic do zarzucenia ws. lipnych maseczek
Szumowski nie sobie nic do zarzucenia ws. lipnych maseczek Fot: ANDRZEJ IWANCZUK/REPORTER/East News

Niedawno polski rząd zakupił maseczki ochronne o łącznej wartości około 5 milionów złotych. Okazało się niestety, że nie spełniają one norm i nie posiadają odpowiednich certyfikatów.

"Gazeta Wyborcza" napisała we wtorek, że ministerstwo – przepłacając i nie sprawdzając jakości - zakupiło maseczki ochronne za ponad 5 milionów złotych. Według publikacji miał na tym zarobić "przyjaciel rodziny Łukasza Szumowskiego; transakcję miał ułatwić brat ministra zdrowia, a sfinalizował ją wiceminister Janusz Cieszyński".

Minister Szumowski nie ma sobie nic do zarzucenia po wydaniu 5 milionów złotych na złe maseczki

Szumowski odniósł się do sprawy tego samego dnia. Potwierdził, że wspomniane maseczki nie spełniają norm, a oprócz tego zażądano "wymiany towaru na adekwatny". Co więcej - do prokuratury złożono zawiadomienie w tej sprawie. 

Nie mam sobie nic do zarzucenia ws. zakupionych przez resort maseczek, które nie spełniały norm - powiedział w rozmowie z RMF FM w czwartek minister zdrowia Łukasz Szumowski. Wszystko było transparentne i czyste. Niestety zostaliśmy oszukani – dodał.

"Towar nie miał sfałszowanego certyfikatu. Certyfikat mamy. Natomiast one niestety nie spełniają norm. Mamy też inne partie, gdzie są certyfikaty i one nie spełniają norm" - wskazał minister w internetowej części rozmowy z RMF FM.

Dlaczego wiceminister Janusz Cieszyński nie złożył zawiadomienia wcześniej i nastąpiło to dopiero po artykule w "GW"? Szumowski stwierdził, że "to nie jest tak". "Toczyły się rozmowy już od dwóch tygodni o zwrocie lub wymianie towaru i po informacji, że tego zwrotu i wymiany nie będzie, złożono zawiadomienie" - powiedział minister.

Przeczytaj więcej
Komentarze