łezka się w oku (nie) kręci

Najwięksi przegrani PiS. Byli "pewniakami", nie dostali się do Sejmu

14.10.2019  19:06
Najwięksi przegrani PiS. Byli "pewniakami", nie dostali się do Sejmu
Najwięksi przegrani PiS. Byli "pewniakami", nie dostali się do Sejmu Fot: STANISLAW KOWALCZUK/East News

Wielkie, albo raczej głośne polityczne nazwiska, budzące wiele kontrowersji przez ostatnie cztery lata - oto politycy PiS, którzy byli pewni kolejnych lat w sejmowych ławach, ale coś im nie wyszło. Nagle okazało się, że Polacy wcale ich nie lubią.

Wybory do parlamentu zakończone, PiS zdobywa większość głosów. Przyszedł czas na nowych posłów i posłanki, a to oznacza, że część starych pożegna się z ciepłą posadką. Kto? Oto najgorętsze nazwiska z obozu rządzącego, politycy, którzy po niedzielnych wyborach uronili łezkę żalu.

Krynicka nie przejdzie

Na pierwszy ogień weźmy panią Bernadettę Krynicką. W kampanii wyborczej posłanka kłóciła się ze swą koleżanką z tej samej listy wyborczej i wyrywała jej z dłoni mikrofon, argumentując, że jest ważniejsza. Ujeżdżała też konia, prezentując swe wdzięki okom kamer. Szerszej publiczności znana jest jednak z czegoś innego.

Pani Bernadetta zasłynęła w czasie protestu osób niepełnosprawnych w sejmie. Nie dość, iż oznajmiła, że na protestujących "znalazłaby paragraf", to jeszcze do mediów trafiło jej zdjęcie, na którym - z obrażoną miną - pospiesznie ucieka przed reporterami, niepełnosprawnymi i ich opiekunami.

Rydzyk zrozpaczony

Kolejna kadencja przemyka przed nosem również wiernej przyjaciółce Tadeusza Rydzyka. Pani Anna Sobecka startowała w wyborach z Torunia, ale matecznik Radia Maryja jej nie poparł - dostała niespełna 9,5 tysiąca głosów.

Pani Sobecka znana jest ze współpracy z ojcem dyrektorem. Pracuje jako spikerka w jego rozgłośni, a w swej politycznej karierze wsławiła się mocno konserwatywnymi poglądami (mówiła np. że seks to zło) i chęcią przeniesienia części urzędów do Torunia.

Z PRL do PiS

Ostatnim "wielkim" i niechcianym jest były prokurator z czasów PRL i stanu wojennego - Stanisław Piotrowicz. Poza karierą w "poprzednim systemie" wsławił się między innymi obroną księdza pedofila z Tylawy.

Ksiądz w swoich zeznaniach potwierdził, że istotnie, brał dzieci na kolana, a czynił to podczas lekcji religii. Dzieci spontanicznie przybiegały do niego, obejmowały go. On również dzieci przytulał do siebie, głaskał, zdarzało się też i tak, że pocałował (…). Dzieci były szczęśliwe, zadowolone. Nie było w tym żadnego podtekstu seksualnego

- mówił o sprawie.

Dla dzieci nocowanie w obcym domu jest atrakcją. Kąpiel wynikała z tego, że dzieci były brudne. Całowanie w usta było na zasadzie daj ciumka czy gilgotanie brodą

- bronił skazanego prawomocnie pedofila.

Później przez lata zawzięcie twierdził, że ze sprawą nie miał nic wspólnego. Miał, jest nawet  nagranie:

Przeczytaj więcej
Komentarze