18+

Ta strona zawiera treści przeznaczone tylko dla dorosłych jeżeli nie masz ukończonych 18 lat, nie powinieneś jej oglądać.

Copyright 2009-2019, Eurozet Sp. z o. o.

PIS MA KREW NA RĘKACH?

Odmówili 30-latce aborcji, kobieta zmarła. Suski: ZDARZA SIĘ

02.11.2021  09:41
Marek Suski o śmierci 30-latki: zdarza się
Marek Suski o śmierci 30-latki: zdarza się Fot: Piotr Molecki/East News

W szpitalu w Pszczynie zmarła kobieta, której odmówiono aborcji. Płód miał poważne wady, lekarze czekali, aż obumrze. Marek Suski przekonuje w TVP, że to nie wina zakazu aborcji, ot po prostu, młode zdrowe kobiety czasem umierają.

Ostatnie dni okazały się dramatyczne - Polska zobaczyła, z czym wiąże się zakaz aborcji embriopatologicznej, czyli nowe prawo, ustanowione przed rokiem przez Trybunał Konstytucyjny magister Julii Przyłębskiej. 22 września 2021 roku w szpitalu w Pszczynie zmarła 30-latka. Kobieta była w 22 tygodniu ciąży, ze stwierdzonymi poważnymi wadami płodu. Lekarze odmówili aborcji ze względu na prawo, czekali, aż uszkodzony płód obumrze. Zmarła pani Iza.

W ostatni weekend, w związku z rozpowszechnieniem informacji o śmierci pani Izy, oraz dniem Wszystkich Świętych, Polacy zapalali świeczki w oknach, a media donosiły o kolejnych szczegółach sprawy. We wtorek w TVP1 o śmierć 30-letniej pacjentki pytany był poseł PiS Marek Suski. Jego odpowiedź poraża.

Suski o śmierci 30-latki: ZDARZA SIĘ

Wszyscy wiemy, kto stoi za ograniczeniem prawa do aborcji. Teraz PiS umywa ręce i zapewnia, że to nie zakaz doprowadził Do śmierci 30-letniej kobiety. Winnych szukają gdzie indziej.

Wciąż czasem przy porodach kobiety umierają. To nie jest rzecz, która się nie zdarza

- oznajmił sucho Marek Suski z PiS.

- Z całą pewnością nie ma to żadnego związku z jakąkolwiek decyzją Trybunału - dodał polityk

Jednocześnie zarzekał się, że sprawy nie zna, więc nie może powiedzieć, kto dokładnie zawinił - lekarze, czy może choroba. I choć twierdzi, że nic nie wie, to był pewny na sto procent - nie wprowadzone za rządów PiS drastyczne prawo.

Śmierć 30-letniej Izy. Zmarła przez zakaz aborcji?

Tymczasem w poniedziałek przedstawiciele ogarniętej żałobą rodziny (30-letnia pani Iza osierociła córeczkę i zostawiła męża) opublikowali oficjalne oświadczenie w sprawie. Jak czytamy, pani Iza do szpitala zgłosiła się po odpłynięciu płynu owodniowego.

Przy przyjęciu stwierdzono bezwodzie i potwierdzono zdiagnozowane wcześniej wady wrodzone płodu. W toku hospitalizacji płód obumarł. Po niespełna 24 godzinach pobytu w szpitalu zmarła także pacjentka. Przyczyną śmierci był wstrząs septyczny. Zmarła pozostawiła męża i córkę

- podano w komunikacie.

W czasie pobytu w szpitalu pani Iza wysyłała wiadomości do rodziny. W nich informowała, że lekarze "przyjęli postawę wyczekującą, powstrzymując się od opróżnienia jamy macicy do czasu obumarcia płodu". Decyzję tę pacjentka wiązała z obowiązującymi przepisami ograniczającymi prawo do aborcji.

Rodzina zmarłej kobiety złożyła zawiadomienie o możliwości popełnienia błędu lekarskiego. Sprawą zajmuje się Prokuratura Regionalna w Katowicach.

Czytaj także