18+

Ta strona zawiera treści przeznaczone tylko dla dorosłych jeżeli nie masz ukończonych 18 lat, nie powinieneś jej oglądać.

Copyright 2009-2019, Eurozet Sp. z o. o.

NIE UFAJĄ NAWET SOBIE NAWZAJEM?

Kogo PiS szpiegowało Pegasusem? ZACZĘLI OD SWOICH

Emilia Waszczuk
21.01.2022  07:59
Kogo PiS inwigilowało Pegasusem?
Kogo PiS inwigilowało Pegasusem? Fot: MARIUSZ GRZELAK/REPORTER

Poseł Marek Suski przyznaje: używaliśmy oprogramowania szpiegowskiego, inwigilowaliśmy ludzi. Tymczasem "Gazeta Wyborcza" donosi, od kogo partia zaczęła przygodę z Pegasusem.

Końcówka grudnia przyniosła dość wstrząsające (choć raczej niezbyt zaskakujące) wieści. Onet ujawnił, że PiS inwigilowało oprogramowaniem szpiegowskim Pegasus swoich politycznych przeciwników i robiło to między innymi w czasie kampanii prezydenckiej. Wtedy ofiarą szpiegostwa paść miał jeden z najważniejszych członków sztabu wyborczego Rafała Trzaskowskiego - Krzysztof Brejza. Pojawiają się więc głosy, że podsłuchiwanie polityka mogło mieć realny wpływ na ostateczny wynik wyborów, przegranych przez Trzaskowskiego zaledwie o włos.

W ostatnich dniach okazało się, że ofiarami Pegasusa padli nie tylko polityczni przeciwnicy PiS, ale też ludzie powiązani z partią. Wśród nich są między innymi były rzecznik MON, zwany niegdyś "Misiem" czy "pupilem Antoniego Macierewicza" Bartłomiej Misiewicz, a także były poseł PiS Mariusz Antoni K. Obaj oskarżeni są o działanie na szkodę Polskiej Grupy Zbrojeniowej i powoływanie się na wpływy. I to od nich miała rozpocząć się przygoda Prawa i Sprawiedliwości z inwigilacją za pomocą izraelskiego oprogramowania.

PiS zaczęło inwigilację Pegasusem od "swoich"

"Wyborcza" donosi, że Bartłomieja Misiewicza i Mariusza K. inwigilowano w ramach operacji o kryptonimie "Ksenon". W pierwszym kwartale 2017 roku CBA złożyło w sądzie wniosek i objęcie obu mężczyzn "zwykłą" kontrolą operacyjną. Od tego momentu podsłuchiwane były wszystkie ich rozmowy telefoniczne, kontrolowano wysyłane przez nich wiadomości, sprawdzano rachunki bankowe.

Na tej podstawie w czerwcu 2021 r. prowadząca śledztwo Prokuratura Okręgowa w Tarnobrzegu skierowała do sądu akt oskarżenia przeciwko nim, w którym Bartłomiejowi Misiewiczowi i Mariuszowi Antoniemu K. zarzuciła narażenie Polskiej Grupy Zbrojeniowej na stratę 1,2 mln zł i powoływanie się na wpływy w zamian za korzyści majątkowe

- podaje "Gazeta Wyborcza". 

Pod koniec tego samego roku roku kontrolę CBA rozszerzono - objęła także komunikatory internetowe. Co ważne, stało się tak zaraz po pierwszym zakupie Pegasusa przez współpracującą z rządem firmę Matic. Pieniądze na oprogramowanie pochodziły z rządowego Funduszu Sprawiedliwości. 

Suski przyznaje: szpiegowaliśmy ludzi. Zdradza skalę

Tymczasem na temat Pegasusa, inwigilowania ludzi i skali tego przedsięwzięcia postanowił wypowiedzieć się jeden z "najdyskretniejszych" polityków Prawa i Sprawiedliwości - Marek Suski. Poseł chciał dla partii dobrze, ale chyba skwasił. W czasie gdy PiS stanowczo i uparcie odmawia powołania w Sejmie komisji śledczej ds. Pegasusa, ten jak gdyby nigdy nic przyznaje: inwigilowaliśmy.

Marek Suski twierdzi jednak, że mówienie o tym w mediach i informowanie opinii publicznej, to przegięcie. Dlaczego? Bo jego zdaniem skala inwigilacji jest tak niewielka, że wręcz niegodna uwagi.

Jaki pomysł miałby służyć powołaniu tej komisji? Powołali senatorowie i widzę, że tam jest dość dużo ciekawych informacji, fake newsów, między innymi zarzuty dotyczące jakiejś masowej inwigilacji. Ja mogę państwa zapewnić, że mówienie o jakiejś masowej inwigilacji, to jest wymysł z księżyca, bo to były niewielkie ilości. Nieprzekraczające kilkuset osób w ciągu roku ani milionów

- oznajmił w czasie czwartkowej konferencji prasowej.

Nie dość więc, że Marek Suski przyznał otwarcie: tak, PiS używało Pegasusa, inwigilowało ludzi, to jeszcze zdradził, że w skali roku używało go wobec/przeciw kilkuset osobom. No brawo panie Marku! Dziękujemy ze tę chwilę szczerości.