śmierdząca sprawa

Politycy, hotel i fekalia: "odchody w miejscach niewyobrażalnych"

Emilia Waszczuk
02.12.2019  16:44
Politycy, hotel i fekalia: "odchody w miejscach niewyobrażalnych"
Politycy, hotel i fekalia: "odchody w miejscach niewyobrażalnych" Fot: Shutterstock

Takiej afery jeszcze w Polsce nie było, a politycy ze Strzegomia muszą się teraz grubo tłumaczyć. Właśnie stracili bowiem ważnego, niemieckiego partnera. Powody? Odchody.

22 lata partnerskiej współpracy Strzegomia z niemieckim Torgauer spłynęło jak woda ze spłuczki. Były i nie ma, a spłuczka sedesowa to porównanie nieprzypadkowe. Poszło bowiem o fekalia.

W czasie ostatniej delegacji lokalnych, polskich polityków w Torgauer, miało dojść do stosunkowo obrzydliwego incydentu kałowego. I nie tylko kałowego. Niemcy donoszą o "wszelakich odchodach".

Fatalny incydent fekalny

Cóż strasznego wydarzyło się w niemieckim mieście? Politycy w składzie burmistrz Zbigniew Suchyta, radny Cezary Włodarczyk i radny Roman Asynger, udali się do Torgauer, zameldowali w trzygwiazdkowym Hotelu Central i zabalowali. Impreza zaś wymsknęła im się podobno mocno spod kontroli. Swój pokój zdemolowali.

Jak twierdzą Niemcy, odchody były zostawione w przeróżnych miejscach. Pokój był w takim stanie, że hotel musiał wymienić część sprzętów. Straty wycenili na 1500 euro.

Już w ciągu nocy z pokojów zajmowanych przez Polaków dochodziły odgłosy imprezy. Gdy rano wyjechali, a sprzątaczki zabrały się do sprzątania ich pokoi, okazało się, że zostały one w opłakanym stanie: zdemolowane, z ekskrementami walającymi się po podłodze i pościeli

- mówi informator "Gazety Wyborczej".

Wrzody

Niestety, ani burmistrz, ani panowie radni za incydent nawet nie przeprosili. Twierdzą, że nic wielkiego się nie wydarzyło. Fakt, jeden z nich miał problemy żołądkowe, ale sprawę już załatwił.

Byliśmy tam jedną noc. Po kolacji odwiedziłem radnych w jednym z pokojów, ale nie było tam żadnej imprezy. Rano dowiedziałem się, że jeden z nich miał w nocy problemy żołądkowe i musiał po sobie posprzątać

- opowiada "Wyborczej" burmistrz.

Często, głównie w nocy, nie kontroluję swoich reakcji. Nie było żadnego pijaństwa, żadnego alkoholu, żadnego biegania po korytarzach. Ok. godz. 21, po kolacji, położyłem się spać. Moje wydzieliny zabrudziły kawałek pościeli i podłogowej wykładziny. Rachunek uregulowałem z własnej kieszeni

- zapewnia z kolei cierpiący na wrzody i refluks żołądka radny Włodarczyk.

Mimo to radni Torgauer na ostatniej radzie miasta podnieśli ten niezbyt ładnie pachnący temat i orzekli, że współpracę ze Strzegomiem należy jak najszybciej zerwać.

Zachowanie polskiej delegacji nie może być tolerowane. Członkowie delegacji z miasta partnerskiego, w tym burmistrz, zniszczyli nie tylko pokoje hotelowe, ale zostawili również wszystkie możliwe odchody w miejscach wprost niewyobrażalnych

- argumentuje decyzję burmistrz Romina Barth.

Przeczytaj więcej
Komentarze