18+

Ta strona zawiera treści przeznaczone tylko dla dorosłych jeżeli nie masz ukończonych 18 lat, nie powinieneś jej oglądać.

Copyright 2009-2019, Eurozet Sp. z o. o.

gigantyczne kwoty na prywatne auta

Drożyzna politykom niestraszna. TANKUJĄ AUTA ZA KASĘ OBYWATELI

28.10.2021  12:47
Politycy tankują prywatne samochody za pieniądze podatników
Politycy tankują prywatne samochody za pieniądze podatników Fot: Tomasz Jastrzębowski/REPORTER

Polscy posłowie nie muszą martwić się o pieniądze. Nie dość, że podróżują za darmo samolotami i pociągami, to jeszcze mogą tankować prywatne samochody za pieniądze obywateli. Niektórzy z nich ani myślą się w tym hamować.

6 złotych za litr benzyny? Życie w Polsce stało się w ostatnim czasie wybitnie nieopłacalne - inflacja szaleje, ceny usług i towarów rosną, za chwilę więcej zapłacimy za prąd i gaz, a podwyżek płac nie widać. Biedniejemy i ciężko tego nie zauważyć. Najbardziej spektakularne są jednak ceny paliwa. Niedługo mało kogo stać będzie na beztroską jazdę autem.

Jeszcze przed rządami PiS Jarosław Kaczyński grzmiał, że PO nie reaguje na wysokie ceny paliw, a powinno obniżyć akcyzę. Gdy teraz przypomniano mu te słowa, zapowietrzył się i oznajmił, że wpływów do budżetu zmniejszać nie można i żadnej obniżki za jego rządów nie będzie. Zresztą - on sam przecież samochodem nie jeździ, wożą go szoferzy, a i za paliwo nie muszą płacić.

Politycy tankują za pieniądze obywateli

W służbowych limuzynach benzyna opłacana jest z budżetu państwa. Nie to jednak szokuje, a fakt, że Polacy płacą też za paliwo w prywatnych samochodach polityków. Każdy poseł może zatankować swoje auto "za darmo" (czyli za pieniądze obywateli) za 40 tysięcy złotych w skali roku, czyli ponad 3 tysiące złotych miesięcznie. Żyć nie umierać.

"Super Express" sprawdził, którzy politycy najwięcej korzystają z owego przywileju. Na pierwszym i niechlebnym miejscu znaleźli się nowy minister sportu Kamil Bortniczuk, poseł Konfederacji Jakub Kulesza i poseł KO Tomasz Siemioniak - każdy z nich wydał na paliwo z kieszeni Polaków po 41 tysięcy złotych!

Nieco ponad progiem 40 tysięcy znalazł się natomiast wiceminister edukacji Tomasz Rzymkowski z PIS - "w ramach działalności poselskiej" swe prywatne auto zatankował w ostatnim roku na kwotę 39 991 złotych. Jego kolega z Partii Republikańskiej Jacek Żalek (wiceminister w Ministerstwie Funduszy i Polityki Regionalnej) wydał 39 366 złotych. Marcin Warchoł z Solidarnej Polski też sobie nie szczędził - zapłaciliśmy mu za paliwo kwotę 36 tysięcy złotych!

Posłowie nie mają pieniędzy? Skargi w PiS

Zwykły szary obywatel nie ma szans na takie przywileje, a i zarabia średnio dużo mniej od posła. Ci nie dość, że jeżdżą za pieniądze podatników, to po ostatnich podwyżkach wynagrodzeń dostają 12 tysięcy złotych brutto miesięcznie i 4 tysiące złotych diety poselskiej. Pociągami i samolotami podróżować mogą za darmo.

Tymczasem jedna z posłanek PiS już zdążyła poskarżyć się na swój ciężki los i szalejące ceny paliw. Mirosława Stachowiak-Różecka na antenie Radia Wrocław zapewniała ostatnio, że podwyżki na stacjach benzynowych W PIERWSZEJ KOLEJNOŚCI uderzają właśnie w polityków.

Myślę, że w pierwszej kolejności polityka, posła dotyka akurat cena benzyny, bo przecież my do tej Warszawy musimy się z różnych stron Polski dostać. Ten kilometr jest coraz droższy

- orzekla. Czyżby ano akurat nie tankowała z kieszeni podatników?

No cóż... zdaje się, że nie tankuje. Lata samolotem. Na początku 2021 roku miała na koncie w sumie 69 lotów na łączną kwotę 39 495 złotych - podał "Fakt". Ciekawe, ile przelatała w kolejnych miesiącach.