18+

Ta strona zawiera treści przeznaczone tylko dla dorosłych jeżeli nie masz ukończonych 18 lat, nie powinieneś jej oglądać.

Copyright 2009-2019, Eurozet Sp. z o. o.

on tu rządzi

Rozochocony Trzaskowski robi rozróbę w klubie: TO MOJE MIASTO

13.09.2020  16:55
Rafał Trzaskowski kłóci się w klubie
Rafał Trzaskowski kłóci się w klubie Fot: Jakub Kaminski/East News

Rafał Trzaskowski popłynął nad Wisłą. W klubie Paloma poczuł się znudzony i zaczął wykłócać o więcej rozrywki. Całość oczywiście nagrano, a film krąży w sieci.

Takiego Rafała Trzaskowskiego nie znaliśmy. Zwykle ułożony, w idealnie wyprasowanej koszuli, idealnie akcentujący wszelkie ą i ę polityk, znany z zamiłowania do języka francuskiego i Spinozy, dał się ponieść. Co go poniosło? Może długa i aktywna noc, może klimat, może coś jeszcze innego. Wiadomo, że zrobiło się dziwnie i trochę nieprzyjemnie.

Do sieci trafił szokujący film z prezydentem Warszawy w roli głównej. Rafał Trzaskowski zawitał w klubie, chciał trochę potańczyć, ale muza nie odpowiadała jego wyszukanym gustom. Poszedł więc do DJ-ów i zażądał zmiany muzyki.

Rafał Trzaskowski kłóci się w klubie o muzykę

Rafał Trzaskowski i jego znajomi udali się do modnego warszawskiego klubu Paloma, by świętować urodziny koleżanki. Wszystko było miło i jak należy, aż mniej więcej do pierwszej w nocy. Wtedy pan Rafał przerwał imprezę.

Ubrany trochę incognito Rafał Trzaskowski udał się do stanowiska DJ-ów i szybko przestał ukrywać, kim jest. Oznajmił, że on tu rządzi, ma Warszawę we władaniu i ma być tak, jak on każe. A on każe zmienić muzykę, bo ta, która leci... ssie.

- Moje miasto, weź troszeczkę pod uwagę. Puść odrobinę funku. Na chwilę, bo tu wszyscy chcą zrobić wam krzywdę

- przekonywał pełnoetatowy (nawet w nocy) prezydent Warszawy.

- To jest zaje*iste, żeby było jasne - próbował załagodzić sytuację, a jego koleżanka dodatkowo tłumaczyła DJ-om, że muzyka ok, ale tańczyć przy niej się raczej nie da.

Skończyło się porażką, całkiem jak dwa miesiące temu w wyborach. W nocy, do Palomy, władza rezydenta Warszawy nie sięga, więc nie dość, że nie dostał upragnionej muzyki, to jeszcze usłyszał reprymendę - kazano mu założyć na twarz maseczkę.

Mimo wszystko impreza była chyba udana, bo pan prezydent i dziś dobrze się bawi. Na Twittera wrzucił bowiem link do fragmentu filmu Love Actually, z pamiętną sceną, w której Hugh Grant tańczy w siedzibie premiera.

Przeczytaj więcej
Komentarze