18+

Ta strona zawiera treści przeznaczone tylko dla dorosłych jeżeli nie masz ukończonych 18 lat, nie powinieneś jej oglądać.

Copyright 2009-2019, Eurozet Sp. z o. o.

Tańczy z szatanami

Szumowski o wadliwych maseczkach: kupilibyśmy je nawet od diabła

18.05.2020  11:07
Łukasz Szumowski
Łukasz Szumowski Fot: Tomasz Jastrzebowski/REPORTER/East News

Niedawno pojawiły się informacje, że Ministerstwo Zdrowia wydało 4 miliony złotych na wadliwe maseczki, a dorobił się na tym znajomy ministra Szumowskiego. Szef resortu zdrowia wyjaśnił całą sytuację.

Maseczki kupilibyśmy nawet od diabła, braliśmy je od instruktora narciarstwa, bo nikt inny się do nas nie zgłosił; nie znaleźliśmy nikogo z towarem – tak "Dziennikowi Gazecie Prawnej" tłumaczył sytuację minister zdrowia Łukasz Szumowski i jego zastępca Janusz Cieszyński.

Minister zdrowia o maseczkach: kupilibyśmy je nawet od diabła

"Prawda jest taka, że gdy kupowaliśmy te 100 tys. masek, nie mieliśmy żadnych innych możliwości. Nie było skąd ich wziąć. Zero. Nic nie było. I nagle kontaktuje się z nami człowiek i mówi: mam pół miliona. Mój brat, z którym ten pan się skontaktował, dał mi o tym znać. Mówię mu więc: Świetnie, daję ci telefon do ministra Cieszyńskiego, który odpowiada za zakupy, niech się z nim skontaktuje. Gdybym nie zareagował, pewnie dziś oskarżono by mnie, że nie zrobiłem nic, żeby zapewnić medykom odpowiedni sprzęt i naraziłem ich życie oraz zdrowie. O to samo oskarżono by ministra Cieszyńskiego" - mówi w rozmowie z "DGP" Szumowski.

Cieszyńskiego zapytano o to, ile firm łącznie się zgłosiło. "Mieliśmy ponad tysiąc różnych ofert dotyczących sprzętu medycznego, w tym respiratorów, kombinezonów i maseczek. Zgłaszali się przez oficjalnego e-maila, a później także przez platformę zakupową. Zdarzały się też SMS-y i wiadomości w komunikatorach internetowych. Za każdym razem przekazywałem kontakt do pracowników zespołu zakupowego MZ. Ale od początku mówiliśmy, że chcemy zapłacić po dostawie i ze względu na to, nie rozważaliśmy wielu ofert, które do nas spływały i które miały jeden wymóg: zapłata całości przed dostawą" - odpowiedział wiceszef MZ.

Według ministra pierwsza partia zakupów została zbadana zaraz po długim weekendzie, czyli 4 maja i maski bez certyfikatu nie weszły do użycia w szpitalach do opieki nad pacjentami z COVID-19.

Dziennikarze "Dziennika Gazety Prawnej" zapytali ministra również o hasło "znajomy ministra robi deal życia na wadliwych maseczkach", na co Szumowski odpowiedział: "Minister kupiłby w tym czasie maseczki nawet od diabła. Ale nikt nie chciał ich sprzedać. Nikt. Nie było ani jednej innej oferty. A moja znajomość z kontrahentem polega na tym, że widziałem się z nim cztery lata wcześniej na nartach. Nie widziałem się z nim później".

Przeczytaj więcej
Komentarze