18+

Ta strona zawiera treści przeznaczone tylko dla dorosłych jeżeli nie masz ukończonych 18 lat, nie powinieneś jej oglądać.

Copyright 2009-2019, Eurozet Sp. z o. o.

prze*ebał 70 mln złotych

TRYBUNAŁ STANU DLA PREMIERA! Działał na szkodę państwa

27.04.2021  11:35
Trybunał Stanu dla Morawieckiego! Premier pójdzie siedzieć?
Trybunał Stanu dla Morawieckiego! Premier pójdzie siedzieć? Fot: Frederic Legrand - COMEO, zef art /Shutterstock, kolaż Planeta.pl

Szokujące informacje Onetu z rana we wtorek. Dziennikarze dotarli do informacji, z których wynika, że Mateuszowi Morawieckiemu grozi postawienie przed Trybunałem Stanu. Zarzuty są bardzo poważne - premier celowo działał na szkodę państwa i obywateli, i w ostateczności zmarnował ponad 70 milionów złotych. Oczywiście publicznych pieniędzy.

Zapewne nie raz w ciągu ostatniego roku spotkaliście się ze stwierdzeniem, że "Sasin prze*ebał 70 milionów złotych na wybory kopertowe". Teraz okazuje się, że wszystkie memy z panem Jackiem trzeba wyrzucić do kosza, a polityka przeprosić. Został on bowiem nikczemnie wykorzystany, zrobiono z niego kozła ofiarnego PiS. Tak naprawdę winę za organizację bezprawnych wyborów i koszmarne zmarnowanie gigantycznych pieniędzy ponosi ktoś zupełnie inny.

Wybory kopertowe to projekt, który od początku skazany był na porażkę. Choć w Polsce wybuchła pandemia, cały kraj objęty był lockdownem tak ścisłym, że ludziom nie można było nawet wchodzić do lasu, PiS koniecznie chciał zorganizować głosowanie na prezydenta.

Trybunał Stanu dla premiera. Morawiecki na celowniku

Partia rządząca (z Jarosławem Kaczyńskim na czele) wiedziała, że przełożenie wyborów może oznaczać ich przegranie. Dlatego nie wprowadzili w Polsce stanu klęski żywiołowej i do ostatnich chwil przekonywali, że wybory się odbędą. Ale się nie odbyły - Jarosław Kaczyński odwołał je dosłownie godziny przed planowanym wydarzeniem. Nikt oczywiście nie poniósł konsekwencji zamieszania, a na jaw szybko wyszło, że na wybory widmo PiS wydało 68 milionów złotych z podatków obywateli.

Sprawę przez ostatnie miesiące badała Najwyższa Izba Kontroli, a raport w tej sprawie ma być opublikowany w najbliższych dniach. Onet donosi, że funkcjonariusze NIK mają bardzo mocne dowody, by ukarać polityków - co ciekawe, nie Jacka Sasina, a premiera Mateusza Morawieckiego i szefa jego kancelarii Michała Dworczyka.

Jak się okazuje, to nie Ministerstwo Aktywów Państwowych, którym rządzi Jacek Sasin, a Kancelaria Premiera podejmowała wszystkie najwyższe decyzje w sprawie wyborów. Michał Dworczyk i Mateusz Morawiecki weszli w posiadanie ekspertyz, które jasno mówiły: wybory kopertowe nie mogą się odbyć. Mimo to premier nakazał Poczcie Polskiej zorganizowanie głośnej farsy.

KPRM działała na szkodę państwa? Miażdżący raport NIK

Jedną z ekspertyz prawnych sporządziła główna prawniczka KPRM, Magdalena Przybysz. W siedmiostronicowej analizie stwierdza, że premier nie może nakazać Poczcie Polskiej organizowania wyborów, a jeśli podejmie taką decyzję, to musi liczyć się z odpowiedzialnością karną, odpowiedzialnością przed Trybunałem Stanu, upadkiem rządu i osobistą odpowiedzialnością finansową - czytamy w Onecie.

Należy wskazać na następujące istotne konsekwencje i rodzaje odpowiedzialności osoby sprawującej funkcję Prezesa Rady Ministrów w przypadku naruszenia prawa w związku z zajmowanym stanowiskiem: odpowiedzialności konstytucyjnej przed Trybunałem Stanu, przed parlamentem, odpowiedzialności karnej, cywilnej

- pisała Magdalena Przybysz.

Kancelarii Premiera tak nie spodobała się opinia ich prawniczki, że nie uznali jej za oficjalny dokument, za to zamówili pięć zewnętrznych ekspertyz.

Onet donosi również, dlaczego - mimo piętrzących się, negatywnych opinii prawników, premier zdecydował się zorganizować wybory. 14 kwietnia 2020 roku odbyło się spotkanie liderów PiS. Wtedy Jarosław Kaczyński oznajmił stanowczo: wybory mają się odbyć i koniec kropka.

Rząd zaczął więc - cytując Onet - zamawiać "ekspertyzy podkładki" od przychylnych im "ekspertów". W sumie wydali na nie prawie 150 tysięcy złotych, a dokumenty na zamówienie wystawiali między innymi pracownicy Ordo Iuris, instytucji, o której nie można mówić, że jest finansowana przez Kreml. Co ciekawe, ekspertyzy te zostały kilka miesięcy później starte w proch przez Sąd Administracyjny.

Mateusz Morawiecki przed Trybunał Stanu? Kolejny szok

Najwyższa Izba Kontroli ma twarde dowody na to, że Mateusz Morawiecki zmarnował nie 68 milionów, a grubo ponad 73 miliony złotych na wybory kopertowe. Mają dowody, że premier wybory organizował wbrew prawu, nie miał żadnych podstaw do ich ogłaszania, działał celowo. Mimo to NIK stara się szefa rządu chronić.

Mateusz Morawiecki mógłby stanąć przed Trybunałem Stanu, rząd mógłby się rozpaść, ale Najwyższa Izba Kontroli z jakichś powodów boi się wysnuć bezpośrednie oskarżenia. Co ważne, kontrolerzy NIK nawet nie rozmawiali z głównymi winowajcami zamieszania, czyli Mateuszem Morawieckim i Michałem Dworczykiem. Skupili się za to na urzędnikach niższego szczebla, jakoby celowo omijając najważniejszych polityków.

Czytaj także
Przeczytaj więcej
Komentarze