18+

Ta strona zawiera treści przeznaczone tylko dla dorosłych jeżeli nie masz ukończonych 18 lat, nie powinieneś jej oglądać.

Copyright 2009-2019, Eurozet Sp. z o. o.

Smutne pożegnanie

Żona posła PiS zmarła na Covid-19

02.12.2021  18:15
Poseł PiS stracił żonę
Poseł PiS stracił żonę Fot: Jan Bielecki/East News

Poseł PiS Jerzy Materna w wyniku pandemii Covid-19 stracił swoją ukochaną żonę. Teraz opowiada o pożegnaniu najważniejszej kobiety swojego życia.

Poseł PiS Jerzy Materna wiosną tego roku zakaził się koronawirusem. On i jego żona zapadli na Covid-19 i w wyniku zaostrzenia choroby znaleźli się w szpitalu. O ile polityk wrócił do zdrowia, o tyle jego żona nie pokonała infekcji. Kobieta zmarła.

Teraz poseł PiS Jerzy Materna opowiada o ostatnim pożegnaniu swojej ukochanej. Sceny, które rozegrały się na oddziale covidowym, złapią ze serce każdego, wrażliwszego człowieka. Poseł do szpitala trafił jako pierwszy, od razu było z nim źle. Jego żona znalazła się w placówce medycznej 4 dni później.

Czułem się coraz gorzej i po 3 dniach wzięli mnie pod respirator na ponad 8 dni. Potem jeden tomograf, potem drugi tomograf, potem przerwa i tlenoterapia. Usypianie to było coś, czego nikomu na świecie nie życzę. Ponad 30 godzin trwało usypianie – udręka, bolączka. Cały czas prosiłem o spotkanie z żoną 

– opowiedział "Super Expressowi" Jerzy Materna. 

Poseł PiS opowiada o śmierci żony

"Spotkaliśmy się dopiero w niedzielę po wybudzeniu, ostatni tydzień przed świętami. Żona też od piątku do poniedziałku była na tlenoterapii. Generalnie przechodziła bardziej łagodnie to wszystko, raz miała gorączkę, raz nie" – wspominał. Tym bardziej nie sposób było przewidzieć najgorszego, które miało nadejść.

Z relacji już po śmierci żony dzieci mi mówiły, że żona podchodziła i widziała mnie pod respiratorem. Wyglądałem fatalnie. Nie dawali mi żadnych szans przeżycia. Z tego, co się potem dowiedziałem od jej koleżanek, mówiła, że jeżeli ktoś ma odjeść, to niech to będzie ona. Ciężko o tym mówić

– opisał w rozmowie z „Super Expressem” najgorsze momenty swojego życia.

Żona się coraz gorzej czuła. Zrobili USG, które nic nie wykazało. Ordynator cały czas mi mówił, żeby być spokojnym. Po pierwszej operacji żony powiedzieli, że niestety jej stan jest bardzo poważny, bo miała kruche naczynia. Po drugiej operacji zmarła w Święto Zmartwychwstania o 9:30. Coś strasznego

– wyznał Jerzy Materna.

"Praktycznie nie miałem siły przewrócić się z boku na bok. Jak chciałem się obrócić to przychodziły pielęgniarki i to robiły. Po prostu jak niemowlę. Spotkaliśmy się w poniedziałek, po 3 tygodniach. Nawet nie mogłem się podnieść, żeby się przywitać. Dopiero we worek miałem siłę. Ucałowałem ją. Okazało się, że ostatni raz" – mówił poseł PiS.

Współczujemy mu traumy, którą musiał przeżyć.

Czytaj także
Przeczytaj więcej