Bartłomiej M. długo nie wyjdzie z aresztu. Nowe fakty

Redakcja
14.02.2019  15:00
Bartłomiej Misiewicz dowody
Bartłomiej Misiewicz dowody Fot: Krzysztof Kaniewski/REPORTER

Były rzecznik MON Bartłomiej M. może długo nie uświadczyć wolności - ustaliła Wirtualna Polska. Podobno był w swoich bezprawnych praktykach wyjątkowo bezczelny, a lewe interesy załatwiał przez telefon.

Zatrzymanie Bartłomieja M. musiało być ogromnym ciosem dla jego byłego przełożonego Antoniego Macierewicza. Polityk często bronił swojego pupila przed opinią publiczną, a nawet przed Jarosławem Kaczyńskim. Również po interwencji CBA utrzymywał, że Bartłomiej M. to kryształ i zawsze był rzetelnym pracownikiem.

Cios musiał odczuć także wykładowca M. Tadeusz Rydzyk. To u niego "Miś" studiował i jemu tłumaczył, że "uczy się prawa normalnego, żeby było normalnie". Na wsparcie przyjaciela z Torunia młodzieniec mógł liczyć nawet, gdy stawał przed sądem - Tadeusz Rydzyk wystosował w jego sprawie osobiste poręczenie.

Zatrzymanie Bartłomieja M. ciosem w Macierewicza i Rydzyka

Tymczasem mówi się, że zatrzymanie M. nie bez powodu nastąpiło właśnie teraz. Niektórzy twierdzą, że były rzecznik MON mógł trafić za kratki już kilka miesięcy temu, ale teraz wyciągnięto dowody na niego, by przykryć aferę z "Taśmami Kaczyńskiego" i utemperować Rydzyka i Macierewicza.

Przekaz być musiał. Ale gdyby służby chciały przyskrzynić "Miśka" zrobiłyby to wcześniej, w połowie 2018 roku. Już wtedy tygodnik "Sieci" ujawnił proceder, w który zamieszany miał być M. Wybrano taki moment z dwóch powodów: żeby przykryć aferę ze "Srebrną" i żeby uderzyć w ojca Tadeusza Rydzyka i Antoniego Macierewicza. Bartłomiej M. był ich pupilkiem. A Rydzyk ostatnio, poprzez pomysł nowej partii, próbuje wynegocjować jak najlepsze miejsca na listach wyborczych dla swoich ludzi - powiedział informator "WP".

Bartłomiej M. załatwiał interesy przez telefon, był bezczelny

Tymczasem serwis donosi, że CBA zatrzymało M. jakoby przez przypadek, a przynajmniej przez przypadek na niego trafiło. Funkcjonariusze prowadzili właśnie śledztwo w sprawie nieprawidłowości w kilku spółkach państwowych, w tym PGZ. Wtedy okazało się, że Bartłomiej M. często kontaktuje się z prześwietlanymi przez agentów ludźmi.

Operacja służb trwała od 2016 roku. Bartłomiej M. często kontaktował się z osobami, które CBA prześwietlało. W tych podsłuchanych rozmowach mówił, co mu ślina na język przyniesie. Powoływał się na generałów, ministrów i znanych polityków - podaje "Wirtualna Polska".

Teraz prokuratura dysponować ma w sprawie M. bardzo bogatym materiałem dowodowym. I tak przeciwko byłemu rzecznikowi MON mają między innymi dobrze udokumentowane stenogramy licznych rozmów, które sprawią, że młodzieniec długo nie uświadczy wolności.

Bartłomiej M. w areszcie. Decyzja sądu niezmienna

30 stycznia Bartłomiej M. trafił do aresztu. W środę Sąd Okręgowy w Tarnobrzegu ponownie rozpatrzył jego sprawę. Obrońcy domagali się wypuszczenia go na wolność, ale nic z ich zażalenia nie wyszło.

Bartłomiej M. został oskarżony o powoływanie się na wpływy w MON, przyjęcie łapówki w kwocie 90 tysięcy złotych i działanie na szkodę PGZ, co przyniosło spółce aż 491 964 złotych strat.  

Przeczytaj więcej
Komentarze