Mocne wsparcie

Bliscy chcieli "wykupić" Misia z aresztu. Zebrali pokaźną sumkę

Emilia Waszczuk
25.04.2019  18:22
Bartłomiej M. chciał wyjść z aresztu za kaucją
Bartłomiej M. chciał wyjść z aresztu za kaucją Fot: Pawel Wisniewski/East News

Bartłomiej M. decyzją sądu w Warszawie nie opuści aresztu. Jak donosi wp.pl - bliscy byłego rzecznika MON chcieli, by wyszedł za kaucją.

Bartłomiej M. został w styczniu zatrzymany przez CBA, a sąd w Tarnobrzegu zdecydował, że spędzi w areszcie kolejne trzy miesiące. Te mijają z końcem kwietnia, mógłby więc znowu zobaczyć słońce. Tak się jednak nie stanie, bo w środę 24 kwietnia Sąd Okręgowy w Warszawie zdecydował o przedłużeniu środka zapobiegawczego.

Były rzecznik MON, podejrzany o korupcję i działanie na niekorzyść państwowych spółek, spędzi za kratkami kolejne dwa miesiące. Zanim jednak sąd ogłosił swoją decyzję, bliscy "Misia" próbowali go z aresztu wydostać.

Miś wart 250 tysięcy?

Jak podaje wp.pl, M. i jego najbliżsi liczyli, że młodzieńcowi uda się wyjść z aresztu za kaucją. W sieci pojawiły się plotki, jakoby na ten cel zebrano aż 250 tysięcy złotych.

Obrońca M. Luka Szaranowicz zaprzecza jednak, by kiedykolwiek brano pod uwagę tak gigantyczną kwotę i mówi o zdecydowanie mniejszych pieniądzach.

Informacje o rzekomej kwocie 250 tys. zł zebranej przez rodzinę Bartłomieja M. są nieprawdziwe. Taka kwota absolutnie nie padła podczas posiedzenia sądu. Zaproponowaliśmy w sądzie poręczenie majątkowe za naszego klienta w kwocie 50 tysięcy złotych. Ale nasz wniosek został odrzucony - powiedział wp.pl Luka Szaranowicz.

Jak się okazuje - niepotrzebnie. Możliwe jednak, że Bartłomiej M. od decyzji sądu będzie próbował się odwołać. Czy to zagranie przyniesie pożądane skutki? Tego jeszcze nie wiadomo.

Wiadomo za to, że nie tylko jemu grunt pali się dziś pod nogami. Prokuratura zainteresowała się bowiem także jego szefem, Antonim Macierewiczem.

Przeczytaj więcej
Komentarze