Prezes PiS tłumaczy się z "Taśm Kaczyńskiego". "Byłem pod naciskiem rodziny!"

Redakcja
11.02.2019  11:44
jarosław Kaczyński wywiad taśmy kaczyńskiego
jarosław Kaczyński wywiad taśmy kaczyńskiego Fot: JACEK DOMINSKI/REPORTER

Jarosław Kaczyński po raz pierwszy od publikacji "Taśm Kaczyńskiego" zabiera publicznie głos w sprawie. Twierdzi, że nie zrobił nic złego, a PiS jest mamutopancernikiem, w którego opozycja rzuca kamieniami i chce zabić.

"Taśmy Kaczyńskiego" publikowane przez "Gazetę Wyborczą" miały wywołać wielki skandal i pogrążyć PiS wraz z prezesem Jarosławem Kaczyńskim na czele. Tymczasem partia odpiera ataki, a "wielka afera" zdaje się nie poruszać szczególe opinii publicznej.

W czasie gdy z Nowogrodzkiej płyną wyjaśnienia działaczy partyjnych, sugerujące, jakoby na "Taśmach" niczego nie było i Jarosław Kaczyński nie zrobił niczego złego, prezes sam w końcu postanowił się z nagrań wytłumaczyć.

Jarosław Kaczyński przerywa milczenie

W tygodniku "Sieci" pojawił się wywiad Jacka Karnowskiego z najważniejszym politykiem PiS. Z niego dowiadujemy się, że publikacje "Wyborczej" (przynajmniej zdaniem głównego zainteresowanego), to jeden wielki niewypał.

To nie jest nawet kapiszon, tam przecież nic nie ma - powiedział Jarosław Kaczyński.

Później stwierdził jednak, że musi się z nich wytłumaczyć...

Parę słów chcę sprostować, bo mamy do czynienia z całą masą nieprawdziwych sugestii - oznajmił. - Działam całkowicie zgodnie z prawem - dodał później.

Co powiedział o dwóch bliźniaczych wieżach? Nie przyznał, że miały być darem dla braci Kaczyńskich i pomnikiem jego zmarłego brata. Stwierdził tylko, że od lat marzył, by jego fundacja była wielka.

Od wielu lat mam takie marzenie, które jest w pełni legalne, choć może się nie podobać w pewnych środowiskach, by Instytut Lecha Kaczyńskiego stał się poważną konkurencją dla Fundacji Batorego - oznajmił.

Jarosław Kaczyński o "Taśmach": żyję skromnie, nawet bardzo

Prezes PiS odniósł się też do zarzutów, że jak na skromnego, nie pełniącego żadnych ważnych funkcji polityka, dysponuje ogromnymi możliwościami i chce budować wieżowce za ponad miliard złotych.

Jeśli sądzili, iż mój wizerunek sprowadza się do tego, że żywię się wodą i chlebem, a o gospodarce nie mam zielonego pojęcia, to mogę im powiedzieć tylko jedno: to wizerunek nieprawdziwy.

Żyję skromnie, może nawet bardzo skromnie,  jak na człowieka znanego w Polsce i także trochę poza nią [śmiech]. A tego, że jestem przewodniczącym rady fundacji i że z tego wynikają pewne obowiązki, nigdy nie ukrywałem - czytamy w "Sieciach".

Kontrowersyjną treść "Taśm" Jarosław Kaczyński nazywa "szukaniem rozwiązania". Stanowczo odpiera też oskarżenia o korupcję i nieczyste zagrania Srebrnej, którą reprezentował.

Na tych taśmach nie ma przekleństw, nie ma omawiania żadnych nielegalnych działań, nie ma korupcji. Jest poszukiwanie wyjścia z trudnej sytuacji. przy nacisku na legalność działań.

Afera wokół srebrnej to wina Birgfellnera

Całą winę za nieporozumienia finansowe, o których pisała "Gazeta Wyborcza", Jarosław Kaczyński zrzuca natomiast ze Srebrnej na męża swojej kuzynki, austriackiego biznesmena Geralda Birgfellnera.

Byłem pod pewnym naciskiem moralnym ze strony tej części rodziny, bo oni się tu sprowadzili, kupili sobie tu dom, a ten Austriak doszedł chyba do wniosku, że będzie z tej inwestycji po prostu zył, i to dobrze - powiedział prezes PiS w rozmowie. - Może naczytał się tekstów, z których wynika, że ja tu wszystko mogę. Problem w tym, że nie było podstawy prawnej do zapłaty.  

Kaczyński twierdzi, że negocjacje w sprawie kredytu w Pekao były prowadzone przez biznesmena bez jego wiedzy, a Austriak długo unikał wystawienia jakichkolwiek faktur za swoją pracę. Ta, która opublikowana została w "Wyborczej", podobno nigdy nie wpłynęła do spółki.

PiS to mamutopancernik!

Z rozmowy Jarosława Kaczyńskiego z redaktorem "Sieci" wynika (co zresztą zasugerował sam Jacek Karnowski), że w Polsce trwa atak na PiS i pewne środowiska chcą zniszczyć partię.

Nie mogę wykluczyć, że obok rzucanych kamieni pojawi się proca lub że zaczną kopać doły. My jednak jesteśmy zaprawieni. Niedługo minie 30 lat od chwili, gdy zaczęto i mnie osobiście, i całe środowisko, bardzo ostro atakować - powiedział o sugerowanych przez Karnowskiego atakach. - PiS to prawdziwy pancernik, bo przecież są takie zwierzęta. Można powiedzieć, mamutopancernik - dodał.

Przeczytaj więcej
Komentarze