naprawdę to powiedział

Kaczyński chciał dać nauczycielom ogromne podwyżki. "Spierałem się o to"

10.04.2019  11:47
Jarosław Kaczyński chciał dać nauczycielom podwyżki
Jarosław Kaczyński chciał dać nauczycielom podwyżki Fot: MAREK MALISZEWSKI/REPORTER

Strajk nauczycieli trwa, rząd ani myśli spełniać ich postulatów, oni ani myślą rezygnować z protestów. Sam Jarosław Kaczyński w sprawie milczy. Dlaczego? Czyżby już zapomniał, że sam rozważał poprawę jakości polskiej edukacji poprzez zwiększenie wypłat belfrów?

Sytuacja w oświacie jest bardzo poważna. Nauczyciele strajkują, dzieci i ich rodzice narzekają na źle skonstruowaną podstawę programową i przeciążenie, minister edukacji milczy, a rząd upiera się przy swoim i ani myśli spełniać postulatów belfrów.

Zaczęły się egzaminy gimnazjalisty, które do samego końca wisiały na włosku - zamiast nauczycieli, w wielu przypadkach uczniów pilnują wolontariusze. Nawet Krystyna Pawłowicz zgłosiła się w jednej ze szkół do pomocy, choć jej deklaracja u wielu internautów (ogłosiła to na Twitterze i tam też posypały się komentarze) wywołała raczej przerażenie losem dzieci niż brawa.

Jarosław Kaczyński zmienił poglądy?

Jak i kiedy strajk się skończy? I dlaczego najważniejszy człowiek partii rządzącej milczy? Prezes PiS Jarosław Kaczyński w ostatnią sobotę długo przemawiał na konwencji w Kadzidle, jednak ani słowem nie wspomniał o nauczycielach. Obiecał 500 plus na krowy - dopłaty z pieniędzy, których nie ma, bo Unia Europejska ma je dopiero przekazać, ale temat strajku i problemów w oświacie przemilczał.

I tu pojawia się ważne pytanie: dlaczego? Czyżby temat ten był dla niego niewygodny? Może pamięta, jak jeszcze niedawno sam chciał nauczycielom dawać podwyżki i to dokładnie takie, jakich oczekują!

Kaczyński: 1000 złotych podwyżki na poprawę edukacji

Dowody na to znajdziemy w jego książce. "Polska naszych marzeń" to przemyślenia polityka wydane w 2011 roku. W drugiej części ponad dwustu-stronicowego tomu, w rozdziale o Zycie Gilowskiej, Kaczyński rozprawiał o tym, na co należałoby przeznaczyć pieniądze z budżetu. I tak, jego pomysłem była edukacja. Tak, chciał dać belfrom dodatkowych 1000 złotych do pensji. A weźmy pod uwagę fakt, że 8 lat temu za 1000 złotych można było dużo więcej, niż dzisiaj.

Zyta obniżyła składki, obniżyła podatki, bo uważała, że to jest potrzebne, że to napędzi popyt. Spierałem się o to z nią. Zastanawiałem się, czy nie lepiej byłoby przekazać nadwyżkę budżetową na podwyżki dla nauczycieli (nie o 200 zł, lecz o 1000 zł, co kosztowałoby budżet 8-9 mld zł). Nie chodziło o względy polityczne, tylko o podciągnięcie edukacji na wyższy poziom. W końcu przyjęliśmy propozycję podatkową Zyty - pisał Kaczyński w swojej książce.

Jarosław Kaczyński "Polska naszych marzeń"

Dziś, po kolejnych reformach (lub według niektórych - deformach) edukacji, sytuacja w szkole jest jeszcze trudniejsza, zwłaszcza w obliczu strajku, niepewności egzaminów i widma problemów uczniów - podwójnego rocznika - próbujących dostać się do wymarzonych szkół.

Deficyt budżetowy rośnie, pieniądze są na różne wydatki i dla różnych grup społecznych, ale nie dla nauczycieli, a w edukację dalej nikt nie chce inwestować. Czyżby oświata była przereklamowana i przeceniona tak jak dawne pomysły prezesa?

Jarosław Kaczyński "Polska naszych marzeń"
Przeczytaj więcej
Komentarze