Komisja to katastrofa?

Tak (nie) działa komisja smoleńska. Szokujące info

10.07.2019  20:07
Macierewicz i podkomisja smoleńska podobno pracują. Dowodem na to sa wydane miliony złotych
Macierewicz i podkomisja smoleńska podobno pracują. Dowodem na to sa wydane miliony złotych Fot: PIOTR KAMIONKA/REPORTER/East News

Katastrofa smoleńska czy zamach w Smoleńsku? Antoni Macierewicz wciąż jest na tropie, a chociaż wrak tupolewa nadal jest w Rosji, podkomisja smoleńska podobno ciężko pracuje. Wychodzi jednak na jaw za co Polacy płacą miliony złotych i jak (nie)działa ekipa kierowana przez byłego szefa MON. Na razie jedyną katastrofą wydaje się działalność samej komisji...

Podkomisja smoleńska wezwała na przesłuchanie posłów opozycji. Posiedzenie Podkomisji ds. Ponownego Zbadania Wypadku Lotniczego – to brzmi groźnie. Jakby emocji było mało, sam szef podkomisji Antoni Macierewicz podpisał się na wezwaniach na przesłuchanie. Wśród "zaproszonych" znalazł się Cezary Tomczyk (PO), który zdradził jak wyglądało wypytywanie go w siedzibie Macierewicza.

W związku z trwającymi pracami Podkomisji do Ponownego Zbadania Wypadku Lotniczego uprzejmie proszę o stawienie się na przesłuchanie w celu udzielenia informacji koniecznych do wyjaśnienia zdarzenia lotniczego z dnia 10 kwietnia 2010 r. – informowano w wezwaniu. (WP.pl)

Podkomisja smoleńska solo

Okazuje się, że podkomisja to tak naprawdę jedna osoba… Antoni Macierewicz! Tomczyk w mediach społecznościowych napisał, że przez godzinę w cztery oczy rozmawiał z byłym szefem MON. Nie mógł oczywiście zdradzić o co był pytany ze względu na niejawność postępowania.

To jakiś opuszczony lokal z jedną panią w sekretariacie, jednym żołnierzem, pustymi pokojami. To nie jest tak, że praca tam wre. Tam po prostu jest pusto. Jedynym gościem, który został na froncie jest Antoni Macierewicz – mówił Tomczyk w rozmowie z WP.pl.

W rozmowie z „Wirtualną Polską” Tomczyk powiedział jedynie, że zadawano mu nieistotne pytania i było to przesłuchanie pokazowe, by w mediach zdyskredytować polityków opozycji. Zwrócił wcześniej uwagę, że nie ma nigdzie informacji o składzie komisji i jej budżecie. Macierewicz twierdzi, że raport będzie opublikowany „po ukończeniu badań”.

O jakie badania dokładnie chodzi? Pewnie tego również się nie dowiemy.

Komisja smoleńska to katastrofa?

Nie wiadomo nawet do końca kto pracuje w komisji. Jej sekretarz Marta Polonek („Fakt” nazywa ją „blogerką Martynką”) powiedziała, że nie mają obowiązku ujawniać żadnych nazwisk. „Polityka” chciała dowiedzieć się kto pobiera 10 tys. złotych pensji miesięcznie za członkostwo w komisji, ale odpowiedzi nie uzyskała. O komisji i kosztach podobno nie wie NIC nawet premier Mateusz Morawiecki.

Tomczyk już w 2018 roku mówił o „uprawianiu polityki na grobach” i domagał się, by rząd PiS ujawnił ile kosztowała do tej pory komisja smoleńska. Macierewicz w końcu nie miał wyjścia i powiedział, że wydano ponad 2 mln złotych. Twierdził jednak, że to i tak „mniej niż wydała tzw. komisja Millera”. Polityka.pl przypomina, że komisja nie ma wydzielonego budżetu, więc formalnie może korzystać z całego budżetu MON i ma do dyspozycji 45 mld złotych.

Portal defence24.pl podaje natomiast, że MON wydało do tej pory 90 mln złotych na odszkodowania i zadośćuczynienia dla rodzin i bliskich ofiar katastrofy smoleńskiej. Komisje badające wypadek miały kosztować 7 mln złotych.

Niewielka działeczka ogrodzona siatką zakończoną potężnymi zwojami drutu kolczastego, ze szlabanem, za którym poszczekują dwa leniwe burki. Niezapowiedziany nie wejdzie. Można zostawić prośbę o kontakt na wartowni, ale i tak nikt nie oddzwoni, a na podany na stronie numer telefonu można dzwonić bezskutecznie. – pisała w styczniu 2018 roku „Polityka” o siedzibie komisji smoleńskiej.

Przeczytaj więcej
Komentarze