robi się grubo

Loty Kuchcińskiego. Robił wycieczki znajomym, w tle (seks)afera

06.08.2019  20:06
Loty Kuchcińskiego. Robił wycieczki znajomym, w tle (seks)afera
Loty Kuchcińskiego. Robił wycieczki znajomym, w tle (seks)afera Fot: JACEK DOMINSKI/REPORTER

Marek Kuchciński nadużywał władzy jeszcze bardziej? Jak podaje wp.pl, marszałek częściej niż przyznaje, latał w Bieszczady. O jego wojażach wiedziało CBA badające Aferę Podkarpacką.

Loty rządowym samolotem i zabieranie na pokład rodziny, to dopiero początek góry lodowej. Jak się okazuje, marszałek Kuchciński często robił sobie "wycieczki" do miejscowości Huwniki w Bieszczadach...

Prywatne wycieczki marszałka

Według oficjalnych danych Kancelarii Sejmu, wypadów do Huwnik było 7.  W Bieszczadach bywał jednak znacznie częściej, a lotnisko Straży Granicznej traktował jak swoją własność.

Przylatywał tam znacznie częściej, lądowisko traktował jak "swoje". Proszę sprawdzić dziennik dyżurny na lotnisku. Tam muszą być wzmianki o godzinach lądowania śmigłowca Sokół. W dzienniku muszą być odnotowane starty i dyżury funkcjonariuszy Bieszczadzkiej Straży Granicznej, którzy zapisywali loty marszałka Sejmu. Nagłe i pilne loty Kuchcińskiego były realizowane właśnie śmigłowcem do Huwnik - powiedział wp.pl funkcjonariusz jednej ze służb z Podkarpacia.

Marszałek nie tylko latał do Huwnik śmigłowcem SG, ale też po przylocie nie raz zabierał na pokład znajomych i kazał obwozić się po Bieszczadach. Na miejscu za każdym razem pojawiała się też limuzyna SOP - po to, by odwieźć Kuchcińskiego do domu lub na działkę.

Afera Podkarpacka i... seksafera?

Co ciekawe, o tym, że Kuchciński lata więcej, niż się do tego przyznaje, wiedzieć mieli funkcjonariusze CBA. To oni badali tak zwaną Aferę Podkarpacką, z której wniknęła między innymi inna afera, a właściwie seksafera. W czasie pobytów na Podkarpaciu marszałek miał korzystać z uciech domów publicznych i uprawiać seks z nieletnią Ukrainką. Sprawę nagłośnił były funkcjonariusz CBA. Twierdzi, że za próby dowiedzenia prawdy, został zwolniony i zdyskredytowany...

Czemu CBA nie zajęło się lotami marszałka? Stwierdzili, że nie leży to w ich gestii.

Straż Graniczna się nie przyznaje

O loty śmigłowcem do Huwnik dziennikarze wp.pl spytali w samej Straży Granicznej. Dowiedzieli się, że maszyna i lądowisko wykorzystywane są jedynie w ważnych lotach ich funkcjonariuszy.

Informuję, iż lądowisko w Huwnikach, jak również obecny tam IV Wydział Lotniczy SG znajduje się w strukturze organizacyjnej Zarządu Granicznego Komendy Głównej SG. Na rzecz Bieszczadzkiego Oddziału SG funkcjonariusze – piloci realizują jedynie zadania służbowe w ochronie granicy państwowej - powiedziała rzecznik Elżbieta Pikor.

Na pytanie o to, ile razy śmigłowiec "pożyczany" był przez Kuchcińskiego, nie odpowiedziała.

Przeczytaj więcej
Komentarze