Żona Adamowicza ostro o Dudzie i Morawieckim. Nawet dla Stefana W. miała więcej litości

Emilia Waszczuk
28.01.2019  13:14
Magdalena Adamowicz wywiad newsweek
Magdalena Adamowicz wywiad newsweek Fot: WOJCIECH STROZYK/REPORTER

Magdalena Adamowicz, żona zamordowanego w Gdańsku prezydenta Pawła Adamowicza, udzieliła wywiadu tygodnikowi "Newsweek". W rozmowie wspomina męża i moment, gdy dowiedziała się o jego śmierci. Nie szczędzi też słów najważniejszym politykom Prawa i Sprawiedliwości.

13 stycznia około godziny 20.00 na scenę WOŚP w Gdańsku wtargnął uzbrojony w nóż mężczyzna. Stefan W. trzykrotnie ranił prezydenta miasta, Pawła Adamowicza, który w wyniku poniesionych obrażeń zmarł następnego dnia. W tym czasie jego żona i dwie córki przebywały w Kalifornii.

Żona Pawła Adamowicza wspomina godziny przed jego śmiercią

Dwa tygodnie po tragicznych wydarzeniach z Gdańska, ukazał się numer tygodnika "Newsweek" z rozmową z Magdaleną Adamowicz. Żona zamordowanego polityka wspomina w nim chwile, gdy dowiedziała się o ataku, a później śmierci swojego męża.

Jak wyszłam z kościoła, to zobaczyłam, że był telefon od mojej siostrzenicy. Od razu oddzwoniłam. Płakała: "Madzia, jakiś facet zaatakował wujka nożem, jest reanimowany!". Odeszłam do przodu, żeby córki nie usłyszały. I tak stanęłam na tej ulicy, nie wiedziałam, co zrobić - mówiła o momencie, gdy dowiedziała się o ataku.

Wcześniej tego samego dnia, Paweł Adamowicz miał zadzwonić do żony i poskarżyć się, że nie mógł spać, "miał fatalną noc" i koszmary.

Był roztrzęsiony - mówiła w Newsweeku Magdalena Adamowicz.

O śmierci męża kobieta dowiedziała się od siostry, gdy razem z córkami w poniedziałek 14 stycznia, wylądowały na lotnisku w Gdańsku.

ZOBACZ:  Zabójstwo Adamowicza jednak polityczne? Szokujące słowa Stefana W. o Kaczyńskim i PiS

Magdalena Adamowicz o politykach PiS: Nie chciałam widzieć ich na oczy

Pogrzeb prezydenta Pawła Adamowicza odbył się 19 stycznia w Bazylice Mariackiej. Po uroczystości dociekano, dlaczego tak ważne osobistości jak premier Mateusz Morawiecki i prezydent Andrzej Duda nie siedzieli w pierwszych rzędach. Z rozmowy z Magdaleną Adamowicz wynika, że usadzenie ich z tyłu było celowe.

Prawdę mówiąc, miałam wątpliwości, czy oni tam w ogóle powinni być. Dałam sygnał, że nie chcę ich w zasięgu swojego wzroku, że nie życzę sobie nikogo z rządu - mówiła w wywiadzie dla "Newsweeka". - To dla mnie szczyt hipokryzji. Bo to są ludzie, którzy reprezentują wszystko to, co co jest zaprzeczeniem tego, co o nich mówił Paweł - wyznała.

ZOBACZ:  Stefan W. "słyszał głosy", "mówiły mu, co ma robić". Wyciekła diagnoza psychiatrów

Stefan W. to "Ofiara systemu"

W ostatniej rozmowie Magdalena Adamowicz wspomniała także o zabójcy swojego męża, Stefanie W. Kobieta przyznała, że nie czuje do niego nienawiści, uważa za to, że nożownik jest ofiarą propagandy.

Wie pan, ja dzisiaj nie czuję nienawiści do tego człowieka. Mam tylko żal do tych, którzy siali nienawiść, bo on w pewnym sensie stał się ofiarą tego systemu - powiedziała.

Kobieta przyznała także, że ma wątpliwości co do tego, czy śledztwo w sprawie zabójstwa jej męża przebiegnie prawidłowo. 

Trwa śledztwo w sprawie morderstwa, ale mam wątpliwości, co wyniknie ze śledztwa pod nadzorem ministra Ziobry, prowadzonego przez prokuratora, który umorzył sprawę Międlara - powiedziała.

ZOBACZ TEŻ:  

Przeczytaj więcej
Komentarze