Miś już bryka na wolności

Misiewicz nawet w więzieniu dostał super fuchę

Wojciech Kozicki
28.06.2019  08:49
Bartłomiej Misiewicz wyszedł na wolność... ale czy na długo?
Bartłomiej Misiewicz wyszedł na wolność... ale czy na długo? Fot: ANDRZEJ IWANCZUK/REPORTER/East News

Nareszcie możemy przestać używać kryptonimów „Bartłomiej M.” i „Miś”. Bartłomiej Misiewicz już hasa na wolności, a Polacy mogą patrzeć mu w oczy, które nie są już ukryte za czarnym prostokątem. Pozostaje tylko pytanie, czy te oczy mogą kłamać?

Bartłomiej Misiewicz od kilku miesięcy przebywał w areszcie i delektował się mortadelą w panierce. Oskarżono go o przekroczenie uprawnień funkcjonariusza publicznego, przez co Polska Grupa Zbrojeniowa została narażona na straty w wysokości 491 964 zł. Miał powoływać się na wpływy w instytucjach państwowych i zarobić na tym kilkadziesiąt tysięcy złotych.

Misiewicz na wolności

Pupil Macierewicza oczywiście twierdzi, że jest niewinny. Już zapowiedział, że będzie przed sądem walczył o swoją niewinność. Przy okazji podziękował w mediach społecznościowych za wyrazy wsparcia i modlitwy.

Nazywam się Misiewicz, Bartłomiej Misiewicz. Carpe diem – były rzecznik MON na Twitterze przedstawił się jak James Bond w filmie.

Wolność tania nie była. Sąd Okręgowy w Warszawie pozwolił mu opuścić areszt, ale konieczne było poręczenie majątkowe. Rodzina Misiewicza wpłaciła 100 tys. złotych. Jeśli jednak okaże się, że jest winny, żadne pieniądze go nie uratują i pójdzie do więzienia nawet na 8 lat.

Okazało się także, że Misiewicz w areszcie się nie nudził. Znalazł tam sobie zajęcie godne studenta „prawa normalnego”.

Mój klient mocno zeszczuplał, zrzucił kilkanaście kilogramów. To jest kwestia stresu, taka prawda. Pracował w bibliotece, wydawał książki. To dało mu dość fajny dystans do tego wszystkiego… I patrzy na świat nieco inaczej. Wykonywał obowiązki które były mu przekazywane. Miał co robić w bibliotece – oświadczył pełnomocnik Misiewicza mec. Luka Szaranowicz. (Se.pl)

Przeczytaj więcej
Komentarze