Morawiecki to DZBAN!? Znana polityk publicznie wyzywa premiera. Ma rację?

Emilia Waszczuk
03.01.2019  11:58
Joanna Scheuring-Wielgus premier to dzban

Premier Mateusz Morawiecki wycofał się w czwartek z kontrowersyjnych zmian w ustawie o przeciwdziałaniu przemocy w rodzinie. Na jego deklaracje o ochronie niewinnych ofiar zareagowała Joanna Scheuring-Wielgus, a w swojej krytyce nie przebierała w słowach.

Po ogromnej burzy, jaka rozpętała się po opublikowaniu na stronach Rządowego Centrum Legislacji projektu ustawy o przeciwdziałaniu przemocy w rodzinie, premier Mateusz Morawiecki oznajmił, że kontrowersyjne zapisy zostaną usunięte. Okazało się bowiem, że politycy Prawa i Sprawiedliwości już od 2016 roku pracowali nad tym, by zamiast prawo zaostrzyć, stworzyć w Polsce raj dla domowych oprawców.

Gdyby ustawa przygotowana przez PiS i upubliczniona 31 stycznia weszła w życie, mianem "przemocy domowej" nie można by już nazwać jednorazowego ataku oprawcy, a na założenie "Niebieskiej Karty" musiałaby się zgodzić ofiara, więc rodzina nie mogłaby być monitorowana z urzędu.

Kiedy o zmianach zrobiło się głośno, premier Mateusz Morawiecki, przytłoczony krytyką, postanowił projekt ustawy cofnąć do wnioskodawców. O swojej decyzji poinformował na Twitterze.

ZOBACZ: PiS szykuje raj dla domowych oprawców. "Ten rząd jest wrogiem kobiet!"

Scheuring-Wielgus do premiera: jest pan dzbanem?

Decyzja premiera spotkała się z ostrą reakcją znanej działaczki z partii Teraz! Joanna Scheuring-Wielgus nie kryła oburzenia, jednak nie faktem, że Morawiecki wycofuje się z ułatwienia życia domowym katom, a tego, że zareagował tak późno.

To Pan @MorawieckiM nie wiedział, że taki gniot (zresztą nie pierwszy) wychodzi z Pana Rządu? Pan jest dzbanem czy premierem RP? Powiedzieć wstyd to mało - napisała na Twitterze.

Jej słowa zostały źle przyjęte przez użytkowników sieci, którzy zarzucili polityk brak kultury i dla odmiany to ją zaczęli nazywać dzbanem. Szybko pojawił się też mocny komentarz ze strony znanej z ciętego, jeśli nie "knajackiego" języka (jak określił to sam Jarosław Kaczyński) posłanki PiS, Krystyny Pawłowicz.

Polityk zagroziła swojej koleżance, że jej "chamstwo lewackie zgłosi do sejmowej Komisji Etyki".

ZOBACZ TEŻ:  

Przeczytaj więcej
Komentarze