Jurny Stefan i jego harem. Niesiołowski dosłownie przebierał w prostytutkach

Emilia Waszczuk
05.02.2019  11:29
Stefan Niesiołowski przebierał w prostytutkach
Stefan Niesiołowski przebierał w prostytutkach Fot: Jan BIELECKI/East News

Stefan Niesiołowski miał korzystać z usług prostytutek i w ten sposób przyjmować "łapówki" od trzech biznesmenów z Łodzi. Jak donosi "Super Express", polityk był w tym wyjątkowo wybredny. Przed każdym spotkaniem musiał zatwierdzić kobietę, z którą się spotka.

"Jurny Stefan" Niesiołowski to polityk, o którym w ostatnich dniach głośno jest nie ze względu na jego działania dla państwa, a aferę korupcyjna, w którą został wplątany już kilka lat temu.

Przypomnijmy, w latach 2013-2015 miał przyjmować korzyści osobiste w zamian za załatwianie intratnych kontraktów trzem biznesmenom z Łodzi. CBA w czwartek 31 stycznia zatrzymało Bogdana W., Wojciecha K. i Krzysztofa K. Wszyscy trzej usłyszeli już zarzuty i grozi im kara pozbawienia wolności do 8 lat. Dwóch z nich przebywa w areszcie, trzeci został objęty nadzorem policji.

Zarzutów nie usłyszał jednak jak dotąd polityk, który już w zeszłym tygodniu zapowiedział, że zrzeknie się poselskiego immunitetu. Tymczasem na jaw wychodzą kolejne fakty w sprawie.

ZOBACZ:  "Jurny Stefan" Niesiołowski pójdzie siedzieć? Wiedzieli o nim od lat. "To manipulacja"

Stefan Niesiołowski

Jurny Stefan był wybredny? Przebierał w prostytutkach

Według ustaleń "Super Expressu", Niesiołowski był w kwestii spotkań z prostytutkami niezwykle wybredny.

Przed każdą kolejną schadzką (w sumie przez trzy lata miało być ich 29) biznesmeni przesyłali politykowi zdjęcia "kandydatek", a ten wybierał najlepsze - podaje dziennik.

Jeśli mu się spodobała, umawiali spotkanie. Miało być bardzo dyskretnie - mówił "SE" informator.

ZOBACZ:  Seksafera w Sejmie? "Jurny Stefan" Niesiołowski, prostytutki i korupcja

Stefan Niesiołowski to skąpy erotoman?

Według doniesień, jakie do tej pory udało się zebrać w sprawie seksafery ze Stefanem Niesiołowskim, polityk to "niewyżyty erotoman", któremu "zawsze było mało". W trakcie jednego ze spotkań miał nawet "zarwać łóżko" z czego później żartowali biznesmeni (prokuratura ma dysponować nagraniami ich rozmów).

Co więcej, panie, z którymi spotykał się "Jurny Stefan" narzekały na swojego klienta. Twierdziły, że jest skąpy i nie zostawia im napiwków za pracę.

ZOBACZ TEŻ:  

Przeczytaj więcej
Komentarze