Partia ojca Rydzyka negocjuje z narodowcami. Są w „życzliwym kontakcie”

Redakcja
14.12.2018  12:22
rydzyk narodowcy partia pe
rydzyk narodowcy partia pe Fot: STANISLAW KOWALCZUK/East News

Europoseł prof. Mirosław Piotrowski, który złożył wniosek o rejestrację partii politycznej pod patronatem ojca Tadeusza Rydzyka, prowadzi rozmowy z narodowcami. Mają dotyczyć wspólnych list w wyborach do Parlamentu Europejskiego.

„Wirtualna Polska” poinformowała, że na początku grudnia w jednej z warszawskich restauracji doszło do spotkania Piotrowskiego z Robertem Winnickim, szefem Ruchu Narodowego. Mieli prowadzić gorącą dyskusję na temat wspólnego startu w majowych wyborach do Parlamentu Europejskiego. Doniesienia mediów potwierdził sam Winnicki.

Do rozmowy doszło tuż przed tym, jak informacja o nowej partii pojawiła się w mediach. Pamiętajmy, że my ogłosiliśmy, że idziemy do wyborów razem z partią "Wolność” Janusza Korwin – Mikkego. Natomiast niezależnie od tego, mieliśmy z profesorem Piotrowskim spotkanie dotyczące startu ze wspólnej listy. Takie rozmowy się odbyły i jesteśmy w dobrym, życzliwym kontakcie - mówi w rozmowie z Wirtualną Polską Robert Winnicki.

A co do inicjatywy europosła Mirosława Piotrowskiego, to jeszcze do niedawna nikt nie wiedział, że ona zaistnieje. Nie mogliśmy więc opierać swoich kalkulacji na powstaniu bądź niepowstaniu tej inicjatywy. Jakkolwiek pozytywnie do niej się ustosunkowujemy – dodaje Winnicki.

Czy faktycznie może dojść do współpracy pomiędzy Ruchem Narodowym a partią związaną z o. Rydzykiem? Narodowcy mają na ten temat mieszane uczucia. Trzeba jednak podkreślić, że toruński redemptorysta niejednokrotnie wyrażał swoją sympatię i komplementował działaczy Ruchu za poglądy i postępowanie.

Przypomnijmy, w zeszłym tygodniu do Sądu Okręgowego w Warszawie wpłynął wniosek o rejestrację partii politycznej Ruch Prawdziwa Europa. Ugrupowanie zgłosił europoseł Mirosław Piotrowski, zaufany człowiek ojca Tadeusza Rydzyka. To właśnie toruński redemptorysta ma być głównym inicjatorem nowej partii.

ZOBACZ TEŻ:

Przeczytaj więcej
Komentarze