Za komuny było mu lepiej

Dramat polityka. Mało zarabia, nie może spełnić marzenia

Wojciech Kozicki
29.07.2019  13:10
Senator Jan Rulewski - niskie wynagrodzenie nie pozwala mu spełniać marzeń
Senator Jan Rulewski - niskie wynagrodzenie nie pozwala mu spełniać marzeń Fot: Twitter

Wynagrodzenia posłów i senatorów to pieniądze o jakich zwykli Polacy mogą jedynie pomarzyć. Każdy chciałby robić tak niewiele, a zarabiać tak wiele. Okazuje się jednak, że niektórym politykom źle się żyje i muszą zaciskać pasa.

Polscy politycy dostają bardzo wysokie wynagrodzenia. A do tego mają liczne przywileje, m.in. darmowe loty i przejazdy pociągami, zwroty kosztów paliwa i noclegów, darmowe przełyki pocztowe, wysokie pensje za okres wakacji, gdy nie pracują, dopłaty do mieszkań i korzystne warunki kredytów.  Radosław Sikorski chciał nawet dofinansowanie do remontu swojego luksusowego domu. Jak się okazuje, to dla nich za mało i źle im się żyje.

Ponad rok temu Jarosław Kaczyński zdecydował, że pensje posłów i senatorów zostały zmniejszone z 10 do 8 tys. złotych brutto. Do tego mają jeszcze co prawda 2.505,20 zł nieopodatkowanej diety, ale i tak klepią biedę.

Biedny senator Rulewski

Legendarny senator Jan Rulewski w rozmowie z „Super Expressem” wyznał, że przez decyzję Kaczyńskiego musiał zmienić swoje wakacyjne plany. Wraz z żoną miał polecieć na wymarzoną podróż do Chin, ale po obcięciu pensji już nie może sobie na to pozwolić.

Powiedział również, od momentu obniżki wynagrodzenia w sumie stracił już 40 tys. złotych i w ten sposób „zabrano mu dobre wczasy”.

Za komuny, kiedy byłem prześladowany, więcej się na polityce dorobiłem niż teraz. Miałem wtedy w wieku trzydziestu paru lat już dom. Od kiedy działam w Senacie nie odczuwałem, ile zarabiam. Dopiero po tej obniżce po raz pierwszy poczułem, że na koniec kariery zabrano mi kasę. Zabrano mi dobre wczasy na których nigdy nie byłem, a chciałem polecieć z żoną do Chin. Zabrano mi około 42 tys zł za ten cały okres, czyli 1,5 roku. A chciałem za to poznać Chiny – rozpacza Rulewski na łamach „Super Express”.

Nie on jeden musi żyć oszczędnie. Poseł PiS Janusz Śniadek narzeka, że teraz ciężej spłaca mu się kredyt na mieszkanie. Natomiast poseł Tomasz Latos musi sobie dorabiać praktyką lekarską.

Na pewno przez obniżkę pensji dużo wolniej spłacam swój kredyt na mieszkanie zaciągnięty w złotówkach. I na pewno ta obniżka wynagrodzeń powoduje, że wolniej mi idzie spłacanie tego kredytu. Może trochę skromniej z żoną żyjemy, ale obniżkę przyjąłem jako jeden z kosztów bycia w polityce – powiedział Śniadek. (SE.pl)

Przeczytaj więcej
Komentarze