Alergia czy hipokryzja?

Scheuring-Wielgus oddała psy do schroniska. "Ale nie zostawiłam ich w lesie"

21.05.2019  12:19
Scheuring-Wielgus oddała psy do schroniska. Teraz się tłumaczy
Scheuring-Wielgus oddała psy do schroniska. Teraz się tłumaczy Fot: ANDRZEJ IWANCZUK/REPORTER

Jak donosi "Fakt", Joanna Scheuring-Wielgus kilka lat temu oddała swoje dwa psy do schroniska. Posłanka znana z głośnego namawiania do ochrony praw zwierząt, tłumaczy się z doniesień tabloidu.

W 2016 roku dwa psy posłanki Joanny Scheuring-Wielgus musiały pożegnać się z rodziną i z wygodnego domku na wsi przenieść do klatki w schronisku. Dlaczego? Jak donosi "Fakt", pani polityk przeprowadzała się wtedy do mieszkania w kamienicy i nagle objawiła się u niej alergia.

Miała dom z ogrodem, ale nie było jej stać na spłatę kredytu, więc przeprowadziła się do mieszkania. Chyba po prostu nie chciało jej się nimi zajmować - doniósł Faktowi tajemniczy, anonimowy informator.

Scheuring-Wielgus reaguje na doniesienia "Faktu"

Doniesienia "Faktu" rozmijają się nieco z tłumaczeniem posłanki, która na wieść o materiale tabloidu zamieściła długi post na Facebooku.

W nim zapewniła, że alergię ma nie od momentu przeprowadzki, a od 20 lat. Gdy psy mieszkały w dużym domu z ogrodem - nie było z nią problemu, jednak w zamkniętej, niewielkiej przestrzeni mieszkania, dolegliwości zaczęły się nasilać - twierdzi.

Wraz z rodziną musieliśmy przenieść się z domu z ogrodem – gdzie psy miały idealne warunki - do mieszkania w kamienicy. W nowym mieszkaniu moje psy nie miałby przestrzeni, do której były przyzwyczajone i po prostu by się męczyły. Dodatkowo obecność Czarnej i Mamby w mieszkaniu potęgowałaby objawy mojej alergii. W dłuższej perspektywie to uniemożliwia życie. Wielu z Państwa-alergików wie to tak samo dobrze, jak ja - napisała Scheuring-Wielgus.

"Fakt" donosi, że posłanka tłumaczyła się z oddania Mamby i Czarnej tekstem "przecież nie zostawiłam ich w lesie" i "znajomi nie chcieli wziąć kundli". Co na to główna zainteresowana? Twierdzi, że dziennikarka, z którą o tym rozmawiała, była nierzetelna.

„Afera” dotyczy tego, że blisko 3 lata temu zamiast przywiązać do drzewa, uśpić lub zostawić na autostradzie – co niestety się zdarza – znalazłam moim ukochanym psiakom Czarnej i Mambie dom w dobrym schronisku dla zwierząt - pisze posłanka. - Informuję - powiedziałam to także autorce, ale nie znalazło się to w tekście - również w tekście nie znalazło się to, że nie była to dla naszej rodziny łatwa decyzja. Była dramatyczna. I podjęliśmy ją dopiero po tym, jak przez długi czas nie udało się znaleźć Czarnej i Mambie domu wśród przyjaciół i rodziny. Nie było to tajemnicą i pani, spod której pióra wyszedł ten tekst, też o tym wiedziała. Nie napisała, bo nie pasowało do tezy - czytamy na Facebooku.

Scheuring-Wielgus nie kryje wątpliwości - chodzi o to, by oczernić ją w tygodniu wyborczym. A Wy komu wierzycie?

Przeczytaj więcej
Komentarze