wrobili go?

Stefan Jurny czy Niesiołowski? Polityk tłumaczy się z seksafery

25.03.2019  12:16
Stefan Niesiołowski tłumaczy się z seksafery
Stefan Niesiołowski tłumaczy się z seksafery Fot: Wikipedia

Stefan Niesiołowski udzielił dużego wywiadu tygodnikowi "Newsweek". Bohater wielkiej seksafery z prostytutkami i korupcją w tle zapewnia, że jest niewinny, a tłumaczyć powinien się jedynie żonie, nie służbom ścigania.  

O Stefanie Niesiołowskim nie było w ostatnim czasie głośno ze względu na jego działalność polityczną, tylko rzekome ekscesy łóżkowe. Jedno łóżko miał nawet zarwać, w czasie schadzki z prostytutką, którą umówił mu jeden z zatrzymanych przez CBA łódzkich biznesmenów. Między innymi dzięki temu incydentowi Niesiołowski zyskał też charakterystyczny i często powtarzany dziś przydomek: Jurny Stefan.

Przypomnijmy. Funkcjonariusze CBA aresztowali trzech łódzkich biznesmenów, którzy w zamian za załatwianie kontraktów organizowali - ponoć - Niesiołowskiemu spotkania z prostytutkami. Polityk zrzekł się immunitetu poselskiego, by prokuratura mogła bez problemu zbadać sprawę, jednak do tej pory nie usłyszał zarzutów. Sam od początku uparcie twierdzi, że dowody zostały sfabrykowane. Pojawiają się też głosy, że seksafera z nim w roli głównej, to próba odwrócenia uwagi od problemów PiS - wybuchła chwilę po tym, jak "Gazeta Wyborcza" opublikowała pierwsze "Taśmy Kaczyńskiego"

"Jurny" Stefan Niesiołowski o seksaferze: podła insynuacja

Od dnia pierwszych oskarżeń Stefan Niesiołowski pozwalał sobie jedynie na krótkie komentarze, teraz zdecydował się na duży wywiad dla "Newsweeka". W nim dalej twierdzi, że jest całkowicie niewinny.

Te zarzuty są wyjątkowo odrażające... te przecieki... kłamliwe i bezprawne zresztą. Jakaś korupcja... Grosza nie wziąłem... jakieś łapówki... To wszystko pojawia się w pisowskich mediach - skomentował w rozmowie z Tomaszem Lisem. - Nie brałem żadnych pieniędzy, nie korzystałem z żadnych łapówek i nie mam zamiaru o tym rozmawiać. To jest podła insynuacja i poniżanie mojej rodziny. Coś obrzydliwego - dodał.

Pytany o stwierdzenie Grzegorza Schetyny, że "politycy od dawna mówili" o jego "spotkaniach", stwierdza, że nic mu o tym nie wiadomo i po raz kolejny powtarza, że skoro wiadomo było, że popełnił przestępstwo, dlaczego nikt tego nie zgłosił do prokuratury?

W dalszej rozmowie zapewnił, że mimo ciągłego opluwania, nie podda się, a jedyną osobą, której powinien się tłumaczyć, jest jego żona.

To mnie nie wyeliminuje z życia politycznego, bo nie ma podstaw. Nie wziąłem choćby jednej złotówki. A kwestie obyczajowe... To chyba jednak powinienem tłumaczyć się przed żoną, a nie przed CBA.

Niesiołowski ostro o PiS, Kaczyńskim i Dudzie

Stefan Niesiołowski w rozmowie z "Newsweekiem" nie szczędził gorzkich słów Prawu i Sprawiedliwości. Stwierdził, że szkoda mu czasu na oglądanie występów polityków PiS i krytykował ich działania. Ocenił również, że w mediach rządowych panuje "brutalna cenzura", a TVP jest propagandową tubą PiS-u.

Nie oglądam pisowskiej telewizji, nie czytam pisowskich gazet, wyłączam Dudę za każdym razem, jak go widzę, tak samo Kaczyńskiego. (...) Jak przemawia w Sejmie Duda albo Morawiecki, natychmiast wychodzę. Wolę zajmować się owadami - powiedział. - Dzisiaj jest brutalna cenzura. Wróciły czystki. W TVP zostały same lizusy - dodał później.

W dalszej rozmowie przyznał, że od lat uważa Jarosława Kaczyńskiego za szkodnika, a na Andrzeja Dudę ma alergię.

Ta jego nieludzka niewiedza. On nic nie wie. Te miny, gesty, pozy - mówił o prezydencie.

Niesiołowski: polscy księża to faryzeusze

W wywiadzie z Newsweekiem od Stefana Niesiołowskiego dostało się jeszcze jednej grupie - polskiemu Kościołowi. Polityk stwierdził, że duchowni stoją dziś ponad prawem, a księża katoliccy to faryzeusze, których bogiem nie jest Jezus, a raczej władza i pieniądze.

Mamy Kościół ponad prawem, ponad państwem. Nie wszystkie kościoły, ale większość, są nieformalnymi biurami propagandy PiS. Kościół z furią atakuje środowiska LGBT, ale popiera skandaliczną ustawę, która każe rodzić kobietom dzieci, które umrą. Żadnej litości i empatii, żadnego zrozumienia, a przecież pan Jezus umarł na krzyżu za innych ludzi. A oni za kogo są gotowi umrzeć? Za swoje samochody? To są faryzeusze, może oni wierzą w jakiegoś Boga, ale nie w tego, co kazał kochać nieprzyjaciół. Znaczna część biskupów i księży tzw. katolickich jest parodią chrześcijaństwa - stwierdził.

W rozmowie z Tomaszem Lisem polityk poinformował, że nie zamierza już startować w żadnych wyborach, ale z polityki się nie wycofuje. Dalej planuje komentować aktualne wydarzenia.

Przeczytaj więcej
Komentarze