Koniec prezesa PiS?

Taśmy Kaczyńskiego. Te zeznania mogą go zniszczyć

21.03.2019  08:23
Taśmy Kaczyńskiego - są nowe zeznania Birgfellnera
Taśmy Kaczyńskiego - są nowe zeznania Birgfellnera Fot: Jan BIELECKI/East News

Taśmy Kaczyńskiego – afery ciąg dalszy. „Gazeta Wyborcza” ujawniła nowe zeznania Birgfellnera. Do tej pory prezes PiS dzielnie odpierał kolejne ciosy, ale tym razem może być to dla niego polityczny nokaut.

Afera z K-Tower i spółką Srebrna powróciła z hukiem. „Gazeta Wyborcza” podkreśla, że zna „nieoficjalnie” nowe zeznania Geralda Birgfellnera. To jednak może wystarczyć, by Jarosław Kaczyński został pogrążony. Okazuje się, że koperta dla księdza Rafała Sawicza z rady Instytutu im. Lecha Kaczyńskiego miała być znacznie grubsza.

Przekazałem kopertę, a pan Kaczyński z kopertą wszedł do swojego pokoju, gdzie pan Sawicz już siedział – miał powiedzieć na przesłuchaniu Birgfellner. (wyborcza.pl)

Koperta dla księdza

Do tej pory mówiło się, że łapówka miała wynieść 50 tys. złotych. 13 marca Birgfellner zeznał jednak, że Kaczyński nakazał zapłacić księdzu aż 100 tys złotych, aby zdobyć słynny podpis. Austriak sądził, że zapłaci dopiero, gdy dostanie kredyt, ale podobno „ksiądz potrzebował pieniędzy”. Wówczas biznesmen powiedział, że nie załatwi tak szybko gotówki i może zapłacić jedynie 50 tys. z prywatnych środków.

Kaczyński i korupcja

Birgfellner jeszcze w lutym zeznał, że zawiózł pieniądze na Nowogrodzką do centrali PiS. Dostarczył też prokuraturze wydruk potwierdzający wypłatę gotówki z banku przy ulicy Grzybowskiej. Miał dostarczyć 50 tys. złotych w stuzłotówkach

Nie chcę się tutaj pomylić, przekazałem kopertę, pan Kaczyński z kopertą wszedł do swojego pokoju, gdzie pan Sawicz już siedział. Gdzieś ok. 20 minut później pan Sawicz wyszedł, jeszcze wydaje mi się, siedział koło pani Basi , podaliśmy sobie dłonie i ponownie weszliśmy z panem Kaczyńskim do pokoju. Wtedy poinformowano mnie, że podpis został złożony, i wydaje mi się, że wtedy mi tę uchwałę przekazał – powiedział Gerald Birgfellner. (wyborcza.pl)

Gdy afera wybuchła, rzeczniczka PiS Beata Mazurek oświadczyła, że nikt nie zapłacił za żaden podpis. Ksiądz Sawicz zniknął, a prokuratura zwleka z decyzją. Birgfellner złożył nawet zażalenie na jej bezczynność.

Przeczytaj więcej
Komentarze