18+

Ta strona zawiera treści przeznaczone tylko dla dorosłych jeżeli nie masz ukończonych 18 lat, nie powinieneś jej oglądać.

Copyright 2009-2019, Eurozet Sp. z o. o.

koszmar

Wozili Bartka od szpitala do szpitala. Nastolatek nie żyje

13.05.2020  20:43
17-latek nie żyje przez koronawirusa
17-latek nie żyje przez koronawirusa Fot: Shutterstock

Tragiczna historia 17-letniego Bartka. Chłopak nie żyje - zmarł wkrótce po operacji. Wcześniej żaden szpital nie chciał mu pomóc z powodu koronawirusa.

Ta historia mogła skończyć się zupełnie inaczej - twierdzi zrozpaczona rodzina 17-letniego Bartka. Chłopak zmarł 1 maja, w szpitalu w Legnicy.

29 kwietnia mama Bartka wezwała do syna pogotowie. Ratownicy medyczni orzekli, że chłopak może mieć koronawirusa, ale zawieźli go więc do szpitala w Zgorzelcu, gdzie nie ma oddziału zakaźnego. Nastolatek do placówki nie został przyjęty - lekarze jedynie zaintubowali go i kazali czekać w karetce.

W Zgorzelcu Bartek nie przeszedł żadnych badań. Został odesłany do Bolesławca. Tam dopiero wykonano mu tomografię. Następnie karetka przewiozła go do Legnicy. Po 10 godzinach chłopak trafił na stół operacyjny. Okazało się, że nie miał koronawirusa, tylko ropnia śródczaszkowego.

Bartek mógł żyć?

Bartek zmarł dwa dni po operacji, a jego najbliżsi są pewni - gdyby lekarze pomogli mu od razu, mógłby żyć. Teraz rozważają zawiadomienie w sprawie prokuratury. Póki co tego nie robią, bo "chcą w spokoju przeżyć żałobę" - donosi Fakt.pl.

Tymczasem żadna z placówek nie chce wziąć na siebie odpowiedzialności za śmierć nastolatka. W Zgorzelcu twierdzą, że nie mają odpowiedniego oddziału i musieli znaleźć miejsce dla pacjenta w innej placówce. W dodatku w Bolesławcu nie chcieli go przyjąć.

Dyrektor placówki z Bolesławca odpiera zarzuty i winę zrzuca na Zgorzelec. Twierdzi, że w jego szpitalu lekarze nie dostali odpowiednich informacji o stanie i historii choroby pacjenta.

Przeczytaj więcej
Komentarze