przerażające zeznania

Muzyk gwałcił dzieci, zgłosiło się 20 ofiar. A media milczą

12.08.2019  14:29
Muzyk gwałcił dzieci, zgłosiło się 20 ofiar. A media milczą
Muzyk gwałcił dzieci, zgłosiło się 20 ofiar. A media milczą Fot: Shutterstock

Mija tydzień, odkąd dziennikarz śledczy Mariusz Zielke pierwszy raz powiedział o pedofilii znanego muzyka - Krzysztofa Sadowskiego. Jazzman miał gwałcić i molestować dzieci przez kilkadziesiąt lat. Mimo kolejnych oskarżeń, wszyscy ciągle milczą.

Wspaniała szansa na karierę muzyczną, czy raczej trauma na całe życie? Dzieci współpracujące z "Tęczą" i występujące w programach telewizyjnych "Co jest grane?" Polsatu i "Tęczowy Music BOX" TVP, przeżyły piekło. Nie wszystkie, ale przynajmniej 21 z nich miało paść ofiarą pedofila.

Jak twierdzi dziennikarz Mariusz Zielke, dowody na to, że Krzysztof Sadowski wykorzystywał niewinne dzieci, są niezbite.

Poszkodowanych są prawdopodobnie setki dzieci, choć tych „bardziej” na razie wysłuchałem kilkanaście. W teczce z dowodami mam 21 nazwisk. W części są to znane publicznie osoby, dlatego muszą pozostać anonimowe i nigdy nie może się to przedostać do tabloidów

- pisze w tekście "Horror dzieci z „Tęczy” - dowody na pedofilię Krzysztofa Sadowskiego".

Sam muzyk uparcie twierdzi, że nigdy nikogo nie molestował, a oskarża go jedna kobieta - chora psychicznie, która próbuje wyłudzić od niego pieniądze.

Krzysztof Sadowski

Tymczasem...

Już w 1992 roku oskarżenia o pedofilię Sadowskiego trafiły do prokuratury. Śledztwo zostało jednak umorzone. Dlaczego?

Ewa miała zaledwie 10 lat, gdy jazzman zaczął ją molestować.

Zaprosił mnie do swojego pokoju, położył na łóżku, a potem dotykał po całym ciele, aż włożył rękę w majtki. Kiedy rozpiął swój rozporek, krzyknęłam i uciekłam. To nie był pierwszy raz, kiedy mi się to dotykanie nie podobało. Wcześniej przytulał mnie w jaskini Raj. Byłam przerażona i chciałam jak najszybciej wrócić. Dlatego odwieziono mnie do domu przed zakończeniem obozu. Od razu powiedziałam mamie, co się stało - opowiada.

Matka dziewczynki zgłosiła sprawę policji. Przeprowadzono przesłuchanie z udziałem biegłego psychiatry. Ten orzekł, że 10-latka może mówić prawdę. Niestety, policja uznała, że brakuje jej dowodów.

W sprawie molestowania zeznawała też koleżanka Ewy. Małej, wystraszonej, wykorzystanej seksualnie dziewczynce, policjanci kazali pokazywać na dorosłym mężczyźnie, jak kazał dotykać siebie jej oprawca. Dziewczynka zrezygnowała z zeznań.

Skrzywdzone dzieci przerywają milczenie

Jak zapewnia Mariusz Zielke, ciągle zgłaszają się do niego nowe ofiary. W tej chwili posiada informacje o 21 molestowanych osobach - 19 z nich to kobiety, 2 - mężczyźni. Wszyscy wykorzystywani byli w dzieciństwie, w wieku 10-15 lat.

Do seksu zmuszał dziewczyny w dwóch samochodach (niebieskim i czerwonym), w piwnicy, w pokoju z pianinem, w siedzibie Polskiego Stowarzyszenia Jazzowego na Chmielnej 20 (dziś siedziba Jazz Jamboree), w swoim mieszkaniu na Wiejskiej z widokiem na Sejm, w pokojach wynajmowanych na warsztaty i wycieczki z młodzieżą, internatach, bursach. Starał się wyszukiwać osamotnione dzieci z biednych lub niepełnych rodzin, ale nie były bezpieczne także te z bardzo wpływowych rodzin przyjaciół Sadowskiego i jego żony. Jedna osoba mogłaby kłamać, dwie-trzy mogłyby się zmówić, ale 21? - pisze Zielke.

W lutym dwie kobiety zgłosiły się do prokuratury, oskarżając Sadowskiego o gwałty. Zielke twierdzi, że żadna z nich do niego nie dotarła. A to oznacza już 23 ofiary... Zgłosiła się do niego za to kobieta, która będzie zeznawać w ich sprawie. Również członkini "Tęczy". Także molestowana.

On to wszystko robił przy ludziach, robił różne rzeczy i patrzył, czy dziecko się sprzeciwia czy nie. Wybierał, które dziecko nie ma opieki, jacy są rodzice, czy będzie im na rękę, że ktoś ich zastąpi. Brał dziewczynki na kolana, smyrał, ja nie wiem, jak to było możliwe, że to było akceptowane - opowiada.

Żona kłamie?

Żona Krzysztofa Sadowskiego od samego początku twierdzi, że żadnego molestowania nie było, a oskarżenia to wymysły chorej psychicznie kobiety. Po co miałaby chcieć złamać reputację muzyka? Dla pieniędzy.

Jedna z ofiar Sadowskiego opowiedziała jednak Mariuszowi Zielke historię, która przeczy wszystkiemu, co mówi Lilianna Urbańska.

Któregoś dnia zaproponował, że pojedzie ze mną na bazarek. I zaproponował, że coś mi kupi. Złapał mnie za rękę i mówi, że wujek może ci więcej rzeczy kupować. Ja odpowiadam, że to fajnie wujek, że chcesz mi pomóc, na co on, że tak, tylko że w zamian powinnam się z nim przespać - opowiada.

Poleciałam do mamy i powiedziałam, bo aż mną wstrząsnęło, obrzydzenie takie. Mówię, że mi takie propozycje składał. Mama za telefon i mówi, żeby się ode mnie odczepił, bo inaczej pójdzie na policję. Do Lilki też powiedziała, że on takie rzeczy robi, a Lilka to zbagatelizowała, no i nie jeździliśmy więcej do nich - kończy swoją opowieść.

Cały tekst Martiusza Zielke dostępny jest na jego Facebooku. Dziennikarz planuje nakręcenie filmu o kryciu pedofilii w Polsce. Aby go zrealizować, założył specjalną zbiórkę w portalu zrzutka.  

Przeczytaj więcej
Komentarze