18+

Ta strona zawiera treści przeznaczone tylko dla dorosłych jeżeli nie masz ukończonych 18 lat, nie powinieneś jej oglądać.

Copyright 2009-2019, Eurozet Sp. z o. o.

Zero litości

Drożyzna z koszmaru nad morzem. Oszukują nawet na dzieciach

09.07.2022  14:06
Morze Bałtyckie droższe niż egzotyczne wakacje
Morze Bałtyckie droższe niż egzotyczne wakacje Fot: Daxiao Productions/Shutterstock

Drożyzna nad polskim morzem przechodzi wszelkie pojęcie. Sprzedawcy zaczynają już oszukiwać nawet na najmłodszych klientach. Ręce opadają!

Bałtyk to zdecydowanie chluba Polski. Co roku w sezonie urlopowym nad morzem zjawiają się tysiące Polaków, którzy kochają taką formę wypoczynku. Niestety, w tym roku spędzanie tam wolnego czasu wiąże się z kosmicznymi wprost kosztami.

Niestety pyszne jedzenie, to nie jedyne rzeczy, za które nad Bałtykiem zapłacimy krocie. Sam pobyt w obliczu kryzysu może nas spłukać doszczętnie. Nie jest lekko. Sprzedawcy zaczynają wykorzystywać do zarobku w dobie pandemii nawet niewinne dzieci.

Bałtyk najdroższym miejscem w Polsce

Aktualnie tygodniowy wypoczynek nad Bałtykiem jest droższy, niż miłe chwile nad Morzem Śródziemnym czy nad Adriatykiem. Inflacja, pandemia, wojna - to wszystko sprawia, że rodzime morze nie jest już cenowo przyjazne.

Absolutne rekordy biją również ceny pamiątek na lokalnych straganach. Jeśli ktoś chce przywieźć sobie jakiś uroczy upominek, musi pamiętać, że nie będzie to tania rzecz - nawet jeśli jakość jej wykonania pozostawia wiele do życzenia. Nad cenami wszelkich rzeczy ręce załamują przede wszystkim rodzice małych dzieci.

Jedna z naszych rodaczek pani Agata wypoczywała z rodziną nad Morzem Bałtyckim. W mediach społecznościowych opublikowała paragon z nadmorskiej miejscowości Chłopy w woj. zachodniopomorskim. Kobieta zamówiła tylko rybę z frytkami i surówką dla syna. Zaskoczyła ją nie tylko cena, ale także zachowanie pracownicy lokalu.

Ku zaskoczeniu pani Agaty pracownica lokalu przygotowała dla chłopca łososia, który ważył pół kilograma. Za posiłek dla dziecka troskliwa matka zapłaciła ponad 114 złotych. 

Dla mnie to jest tzw. paragon grozy. I nie ma to nic wspólnego z inflacją, a raczej z cwaniactwem. Dziecko miało ochotę na rybę nad morzem. Pani postanowiła przygotować... 0,5 kg (!) świeżej ryby dla chłopca. Ps. Przyznaję, że cena za kg też powala jak u rybaka i bez pośredników

- stwierdziła kobieta.

Jeśli kogoś stać na taki wypoczynek, to powinien się cieszyć, ale de facto przykre jest, że takie koszty ponosimy w naszym kraju za kilka dni oddechu.