czarne chmury nad Szydłami

Dziecko Szydło ma kłopoty. Ojciec Tymoteusz łamie prawo kanoniczne

25.10.2019  12:15
Premier Beata Szydło pokazała syna Tymoteusza mediom
Premier Beata Szydło pokazała syna Tymoteusza mediom Fot: YouTube/Printscreen

Ojciec Tymoteusz Szydło zniknął i jak informuje jego prawnik - nie zamierza wyjaśniać gdzie i dlaczego. Tymczasem okazuje się, że plotki, to nie jedyne kłopoty młodego syna byłej premier.

Tymoteusz Szydło w ostatnich tygodniach stał się obiektem wielu plotek i dociekań. Młodziutki ksiądz, syn byłej premier nie ma lekko i bardzo chciałby, żeby jednak nic o nim nie mówić. Niestety, jego mama, sama, swego czasu, pokazała go mediom. Mszę prymicyjną Tymoteusza transmitowała TVP, na uroczystości pojawili się politycy PiS, a Beata Szydło pozowała z młodym księdzem do zdjęć nie wiadomo do końca, czy jako matka, czy raczej jako szefowa polskiego rządu.

"Ksiądz Tymoteusz nie został ojcem"

W sierpniu ksiądz Szydło miał zacząć posługę w parafii w Oświęcimiu. Tam się jednak nie pojawił, a kuria poinformowała, że wziął bezterminowy urlop. I wtedy pojawiły się plotki, jakoby młody duchowny miał zrzucić sutannę i założyć rodzinę. Te w ostatnich dniach stanowczo uciął prawnik mężczyzny.

Całkowicie nieprawdziwe oraz zniesławiające, są pojawiające się ostatnio w przestrzeni publicznej plotki dotyczące rzekomej przyczyny urlopu księdza Tymoteusza Szydło. W szczególności całkowicie nieprawdziwa jest informacja, że ksiądz Tymoteusz został ojcem. Dodać należy, że powód urlopu ma charakter prywatny i nie będzie komentowany publicznie. Wyrażamy głęboką nadzieję, że zostanie to uszanowane

- czytamy w oświadczeniu kancelarii Kopeć&Zaborowski.

Ojciec Szydło łamie prawo

Okazuje się przy tym, że oświadczenie prawnika wcale nie zakończyło problemów Tymoteusza Szydło. Znany polski duchowny wyjaśnia bowiem, że wzięty przez młodzieńca bezterminowy urlop to ogromne nadużycie - prawo kanoniczne nie dopuszcza takiego działania! W świetle kościelnych przepisów, młody ksiądz popełnił więc przestępstwo. I to za przyzwoleniem swoich przełożonych.

Oświadczenie prawnika księdza Tymoteusza nie tylko nie rozwiązuje sprawy, a wręcz odwrotnie jeszcze bardziej ją nakręca. Dlaczego? Rozumiem, że mogą zdarzyć się przeróżne sytuacje, ale pewne zasady powinny obowiązywać. Po pierwsze: w prawie kanonicznym nie ma czegoś takiego jak urlop bezterminowy. Do tej pory czegoś takiego się nie praktykowało. Po drugie, jednak po dwóch latach bycia księdzem takich urlopów się nie bierze. Mogę zrozumieć nauczycieli czy pracowników opieki społecznej, którzy czują się zmęczeni albo wypaleni. U księży jest tzw. rok szabatowy, ale po dłuższym czasie. Po trzecie, informacje o nagłym odejściu podaje się do wiadomości parafianom 

- wyjaśnił w rozmowie z wp.pl ksiądz Tadeusz Isakowicz-Zaleski.

Przy okazji duchowny stwierdził, że zachowanie księdza Szydło jest zwyczajnie nie w porządku wobec współpracowników i wiernych. A poza tym, plotki ucichłyby, gdyby pan Tymoteusz sam zabrał głos w sprawie i wyjaśnił co się wydarzyło.

Isakowicz-Zaleski odniósł się też do wcześniejszego apelu obu synów Beaty Szydło, w których prosili o uszanowanie ich prywatności oraz stanowisk polityków PiS, którzy uparcie twierdzą, że Tymoteusz Szydło nie jest osobą publiczną.

Zaskakujące jest również zasłanianie się prywatnością. Według mnie, żaden ksiądz nie jest osobą prywatną. Przynajmniej nie jest osobą prywatną dla wspólnoty kościelnej. Dlaczego? Ano dlatego, że święcenia dla każdego księdza odbywają się publicznie. Przenosiny księdza do innej parafii podawane są również do wiadomości publicznej. Moim zdaniem, żaden ksiądz w Polsce nie jest osobą prywatną. Pamiętajmy, że ksiądz Tymoteusz miał tzw. powtórną prymicję na Jasnej Górze w obecności rządu. Rodzina zdecydowała się upublicznić to wydarzenie. Tym samym zapadła decyzja, że ksiądz Tymoteusz jest osobą publiczną

- mówi Isakowicz-Zaleski. 

Przeczytaj więcej
Komentarze