fuj

Coś obrzydliwego w kurczaku z Biedronki. "Zagnieździł się tam obcy"

31.01.2020  20:30
Coś obrzydliwego w kurczaku z Biedronki. "Zagnieździł się tam obcy"
Coś obrzydliwego w kurczaku z Biedronki. "Zagnieździł się tam obcy" Fot: ARKADIUSZ ZIOLEK/East News

Koszmarne zakupy w jednym ze sklepów sieci Biedronka. Pan Sławomir skusił się na kurczaka, ale zupełnie stracił apetyt, gdy zobaczył, co jest w środku.

Biedronka to jedna z największych sieci dyskontów w Polsce. Klientów przyciąga nie tylko dostępnością, ale też konkurencyjnymi cenami. Niestety, zdarza się, że zalicza paskudne wpadki, biegają po niej szczury, w cukierkach pojawiają się robaki, a w kurczaku zagnieżdża "obcy".

To właśnie "obcy" pojawił się w tuszce, którą w Biedronce kupił pan  Sławomir. Niby zwykły kurczak, ale od takich widoków można zupełnie stracić apetyt lub całkowicie przerzucić się na warzywa...

Obrzydliwe znalezisko

Jak się okazało, po rozkrojeniu mięsa, oczom pana Sławomira ukazało się "coś zielonego, włóknistego, jakby zagnieździł się tam obcy". Klient Biedronki ani myślał ryzykować życia i sprawę szybko zgłosił się do Sanepidu.

Niestety, odmówiono mu badań, tłumacząc, że nie mogą przyjąć próbek od klientów dyskontu. Mogą jedynie zadziałać w samym sklepie.

Zacząłem od podstaw - powrót do biedronki, rozmowa z kierownikiem, akurat napotkałem normalną osobę na tym stanowisku, która sama mi poradziła, aby zgłosić to do Sanepidu. Niby strzał w dziesiątkę - więc do dzieła! Telefon do sanepidu do Pruszkowa i informacja, aby z dokumentacją zgłosić to mailowo, więc pytam co z "dowodem", czyli chorymi kurczakami? - My nie badamy próbek od klientów, sami zbadamy ze sklepu, proszę zutylizować...

- pisze pan Sławomir na Facebooku.

Ostatecznie pan Sławomir pomocy nie otrzymał. Mięsa oczywiście też nie zjadł. Co jednak w nim było? Okazuje się, że - teoretycznie - nic groźnego.

Na przesłanym zdjęciu widoczna jest wada mięsa charakterystyczna dla mięśnia piersiowego drobiu, tzw. choroba zielonych mięśni. Te zmiany nie są widoczne u żywych kurcząt na etapie hodowli, a dopiero po uboju przy podziale tuszki na poszczególne elementy. Co ważne, występuje incydentalnie u pojedynczych sztuk w stadzie i nie jest objawem zepsucia całej tuszki. Po wykrojeniu tej części, pozostała część mięsa nadaje się do spożycia

- wyjaśnił "Faktowi"Łukasz Łamejko, menadżer ds. kontroli jakości produktów świeżych w Jeronimo Martins Polska.

Zaryzykowalibyście zjedzenie takiego "przysmaku"?

Przeczytaj więcej
Komentarze