18+

Ta strona zawiera treści przeznaczone tylko dla dorosłych jeżeli nie masz ukończonych 18 lat, nie powinieneś jej oglądać.

Copyright 2009-2019, Eurozet Sp. z o. o.

cud ozdrowienia

Jacek Kurski to PERFIDNY ŁGARZ I KRĘTACZ? Tak "zdrowiał" z COVID-19

18.01.2022  15:23
Jacek Kurski kłamie o swoim zakażeniu koronawirusem?
Jacek Kurski kłamie o swoim zakażeniu koronawirusem? Fot: ANDRZEJ IWAŃCZUK/REPORTER

Jacek Kurski nie odpuszcza i ciągle tłumaczy się z wyjazdu na Eurowizję mimo zdiagnozowanego zakażenia koronawirusem. W wywiadzie dla "Sieci" tłumaczy, jak lekarze zwalniali go z izolacji. A lekarze mówią: to wszystko bzdura!

Jacek Kurski w grudniu zakażony był koronawirusem SARS-COV-2 i trafił do izolacji, a mimo to brał udział w publicznych aktywnościach. Prezes TVP wyjechał między innymi do Francji, na finał Eurowizji Junior. Gdy media ujawniły jego haniebne poczynania, zaczęło się kombinowanie z terminami i orzeczeniami sanepidu oraz lekarzy. Ostatecznie sam Kurski udzielił wywiadu przychylnym sobie i PiS mediom, w którym zapewniał, że nikt przepisów pandemicznych nie złamał i opowiedział, jak lekarze uznawali go za chorego, a następnie, dosłownie chwilę później, za zdrowego.

Problem w tym, że zeznania Jacka Kurskiego w wywiadzie udzielonym tygodnikowi "Sieci", po raz kolejny są stekiem kłamstw. Skąd ta pewność? Choćby stąd, że opisane przez prezesa TVP procedury... nie istnieją.

Lekarze obalają tłumaczenia Kurskiego

Tłumaczenia Jacka Kurskiego dziennikarze "Faktu" skonfrontowali ze znanymi lekarzami. Ci wzięli pod lupę kolejne argumenty prezesa i każdy z nich określili mianem kłamstwa. Oj ktoś tu przejmie ksywkę od premiera? Będziemy mieć nowego Pinokia?

A więc od początku. Jacek Kurski twierdzi, że koronawirusem zaraził się już w listopadzie, ale nie zgłosił się z tym do lekarza. Zachorować miał pod koniec miesiąca, ale test PCR wykonał dopiero w połowie grudnia. W wywiadzie zapewnia, że to właśnie niezdiagnozowana choroba sprzed około dwóch-trzech tygodni pozwoliła lekarzom uznać go za ozdrowieńca.

Co na to specjaliści? Mówią: bzdura. - Podstawą o stwierdzeniu statusu ozdrowieńca jest pozytywny wynik testu PCR. Jeśli ktoś się nie zgłosił do lekarza w czasie choroby i nie zrobił testu, nie ma podstaw do uznania go za ozdrowieńca - tłumaczy profesor Andrzej Trybusz.

W dniach 12-14 grudnia Jacek Kurski przeszedł już wielokrotne testy w kierunku koronawirusa. Raz dostawał wynik pozytywny, innym razem negatywny. Prezes zapewnia, że to właśnie wtedy lekarze zwolnili go z izolacji, a dokładniej "wykonane w dniach 12–14 grudnia badania dały podstawę lekarzowi do złożenia wniosku o zwolnienie go z izolacji". I znowu ściema. Jak informuje prof. Trybusz, nie ma czegoś takiego, jak wniosek o zniesienie izolacji. - Taka procedura nie istnieje. Sanepid decyduje o kwarantannie, nie o izolacji. Decyzję o izolacji podejmuje lekarz - mówi "Faktowi".

Kurski kłamie? Argumenty wyssane z palca

Inny argument Jacka Kurskiego, to "rutynowy test na koronawirusa". Szef TVP twierdzi, że poprosił lekarzy o dodatkowe badania, by móc wykluczyć nimi zakażenie i zwolnić go z izolacji. Tyle tylko, że - ponownie - taka procedura nie istnieje. - Nie ma procedury, zgodnie z którą pacjent zgłasza się do lekarza o przeprowadzenie badania rozstrzygającego. O tym, jakie badanie należy przeprowadzić w odniesieniu do konkretnego pacjenta, zawsze decyduje lekarz - mówi stanowczo prof. Andrzej Trybusz. A jego słowa potwierdza inny znany lekarz, prof. Włodzimierz Gut.

- Jeżeli lekarz uzna, że są jakieś przesłanki kliniczne, jeżeli ma zasmolone płuca na przykład, a wynik negatywny, no to powtarza ten test. To jest decyzja lekarza - komentuje z kolei prof. Joanna Zajkowska.

Czytaj także