18+

Ta strona zawiera treści przeznaczone tylko dla dorosłych jeżeli nie masz ukończonych 18 lat, nie powinieneś jej oglądać.

Copyright 2009-2019, Eurozet Sp. z o. o.

[*]

Rekord zgonów w Polsce. Tak dramatycznie jeszcze nie było

29.12.2020  18:30
Koronawirus i liczba zgonów w Polsce
Koronawirus i liczba zgonów w Polsce Fot: Photocarioca/Shutterstock

Koronawirus sprawił, że w Polsce jest najgorzej od 1951 roku. Liczba zgonów rośnie niesamowicie szybko, a wszystkim trudno sobie poradzić z taką sytuacją. 

Koronawirus dręczy Polaków nieprzerwanie od marca tego odchodzącego roku. W czasie pandemii COVID-19 widzieliśmy już chyba wszystko. Wiele rzeczy nas przeraziło, ale nic tak nie działa na wyobraźnię, jak rekord zgonów - który właśnie padł w tym kraju.

Od 1951 roku nie było w Polsce tak źle! Uprzedzaliśmy, że w grudniu w naszym kraju umiera najwięcej osób, ale chyba nikt by się nie spodziewał, że faktycznie aż tak tragicznie będą się miały sprawy. 

"Gazeta Wyborcza" sprawdziła statystyki zgonów w Polsce od II wojny światowej i z tego właśnie wyłonił się skrajnie nieoptymistyczny obraz naszych obecnych czasów. 

Koronawirus i rekord zgonów w Polsce

''Gazeta Wyborcza'', powołując się na dane z Rejestru Stanu Cywilnego i udostępnione przez Ministerstwo Cyfryzacji, pisze, że w ciągu 51 tygodni tego roku zmarło ponad 461 tys. osób. Wśród nich są osoby, które odeszły z powodu pandemii koronawirusa - aż 27 tys. Polaków. Część z nich zmarła z powodu Covid-19, a część miała także choroby współistniejące.

Dla proównania - w ubiegłym roku zgonów odnotowano 401 tys. Jak wskazuje, liczba nadmiarowych zgonów wynosi 60 tys. To tak, jakby z naszej mapy zniknęło mniejsze miasto - to porównanie idealnie obrazuje skalę dramatu, w którym się znaleźliśmy. 

Nadmierna śmiertelność (nadmiarowe zgony) oznacza liczbę zgonów w czasie kryzysu, która wykracza poza poziom z poprzednich lat. To nie tylko osoby, u których zdiagnozowano koronawirusa, lecz również ofiary powikłań w chorobach przewlekłych, niewydolności służby zdrowia, utrudnionego dostępu do specjalistów i braku diagnoz

- wyjaśnia "Gazeta Wyborcza".

Miejmy nadzieję, że nadchodzący rok nie będzie aż tak okrutny w tych statystykach.