18+

Ta strona zawiera treści przeznaczone tylko dla dorosłych jeżeli nie masz ukończonych 18 lat, nie powinieneś jej oglądać.

Copyright 2009-2019, Eurozet Sp. z o. o.

Firma LPP się tłumaczy

Polski zapas maseczek wysłany do Chin?

Wojciech Kozicki
23.03.2020  15:24
Koronawirus w Polsce - dlaczego nasze maseczki są w Chinach?
Koronawirus w Polsce - dlaczego nasze maseczki są w Chinach? Fot: DOMIN/AGENCJA SE/East News

Pandemia koronawirusa atakuje z coraz większą siłą, a maseczki ochronne są na wagę złota. Chociaż rząd Morawieckiego zapewnia, że tych środków ochronnych nie zabraknie, to media donoszą, że jest wręcz przeciwnie. Czy właściciel firmy Reserved i Zara wysłał polskie zapasy maseczek do Chin?

Koronawirus to nadal rosnąca liczba chorych, a w szpitalach zaczyna brakować maseczek ochronnych. Tymczasem Newsweek.pl pisze, że „odzieżowy gigant LPP wykupił kilkaset tysięcy — według publicznych deklaracji nawet milion — masek ochronnych z polskiego rynku”. Jak donosi portal, miały zostać przeznaczone dla najbardziej potrzebujących regionów w Chinach, a tak naprawdę, większość z nich trafiła do fabryk szyjących ubrania dla LPP.

Media takie jak dorzeczy.pl podchwyciły temat i podejrzewają, że firma LPP dbała o własny interes, bo w regionach najbardziej zagrożonych chrobą SARS-CoV-2 pracownicy mogli przyjść do pracy tylko w maseczkach, a eksport z Polski „ogołocił polski rynek z masek, zachwiał dostawami do polskich szpitali, zerwaniem przez hurtownie umów ze szpitalami i podniesieniem im cen”.

Firma LPP na Faceboku zaznacza, że szyje maseczki i nie zaprzecza, że część skupuje i przeznacza m.in. dla szpitali. Na Facebooku firmy pojawiła się informacja, że placówki medyczne otrzymały od niej maseczki o łącznej wartości 1 mln złotych. Dostał je m.in. szpital jednoimienny w Gdańsku, gdzie znajdują się osoby zakażone koronawirusem z regionu pomorskiego.

LPP zwraca uwagę, że informacja w artykule zatytułowanym "Właściciel Reserved wykupił z rynku maski, w których walczy się z koronawirusem", opublikowanym na łamach serwisu Newsweek jest nieprawdziwa. 

W momencie, gdy przekazywaliśmy maseczki do Chin fabryki nie funkcjonowały, a ich pracownicy przebywali w domach. Naszym jedynym celem było zmniejszenie rozprzestrzeniania się wirusa i ochrona ludzi. Maseczki przekazaliśmy do naszego biura, ambasad, konsulatów i firm, również tym z którymi współpracujemy. Nasza akcja pomocowa była reakcją na prośbę o pomoc przekazaną nam przez pracowników naszego biura w Szanghaju. Od wielu państwowych instytucji w kraju i w Chinach otrzymaliśmy podziękowania za szybką oraz bezinteresowną pomoc. Obecnie otrzymujemy wiele wsparcia od naszych partnerów, którym wtedy pomogliśmy. Dzięki nim mamy teraz możliwość kupienia i sprowadzenia do Polski maseczek o wartości 1 mln złotych. Dzięki nim wspieramy rząd w sprowadzaniu masek, kombinezonów, termometrów i specjalistycznych płynów do dezynfekcji dla szpitali. Przypominamy też, że od zeszłego tygodnia szyjemy w naszej firmie maseczki, które również trafią do potrzebujących – LPP wydało oficjalne oświadczenie w sprawie afery maseczkowej.

Prawnik Marcin Wątrobiński na Twitterze napisał, że jeżli artykuł Newsweeka jest nieprawdziwy, to zrobił „skur*ystyństwo” i sugeruje, by LPP wytoczyło niemieckiemu gigantowi medialnemu proces.

Przeczytaj więcej
Komentarze