18+

Ta strona zawiera treści przeznaczone tylko dla dorosłych jeżeli nie masz ukończonych 18 lat, nie powinieneś jej oglądać.

Copyright 2009-2019, Eurozet Sp. z o. o.

selekcja pacjentów

Dramat chorych na COVID-19. Lekarze wybierają, kogo ratować

19.08.2020  15:13
Koronawirus w Polsce. Brakuje łóżek dla pacjentów
Koronawirus w Polsce. Brakuje łóżek dla pacjentów Fot: Halfpoint/shutterstock

Koronawirus i szpital w Krakowie wypełniony do granic. Lekarze muszą dokonywać selekcji pacjentów. Nie każdy może liczyć na pomoc, będzie jak w Hiszpanii i Włoszech?

Doskonale pamiętamy tragiczne wydarzenia we Włoszech czy Hiszpanii, gdzie koronawirus zaatakował z taką siłą, że pacjentom zaczęło brakować miejsc w szpitalach. W Polsce nigdy nie mieliśmy takiego problemu, jednak wszystko może się zmienić.

Były już minister zdrowia (dymisja - Łukasz Szumowski odszedł z rządu) mówił we wtorek o otwarciu ambulatoriów i zmniejszeniu liczby szpitali jednoimiennych. Czy to dobry pomysł? Tu można mieć wątpliwości. Nie ma leku ani szczepionki, a nadciąga sezon chorobowy. Tymczasem w środku lata w Krakowie już nie ma miejsc dla chorujących na COVID-19.

Szpital w Krakowie nie ma miejsc

Jak informuje dyrektor Szpitala Uniwersyteckiego w Krakowie Marcin Jędrychowski, sytuacja w jego placówce jest dramatyczna. Szpital na początku epidemii został przekształcony w jednoimienny - zajmuje się jedynie walką z koronawirusem. Dziś niemal wszystkie łóżka są w nim zajęte. Lada moment nie będzie można przyjmować nowych pacjentów.

W szpitalu jest 430 łóżek, z czego około 70 procent jest zajęta. Jeśli dojdzie do zakażeń wśród personelu, część szpitala będzie musiała zostać wyłączona z użytku, liczba miejsc się zmniejszy, nie będzie też ludzi do pracy. Wtedy zacznie się największa tragedia. Ale ta trwa już teraz. W rozmowie z Onetem Marcin Jędrychowski przyznaje, że już teraz lekarze muszą wybierać, którego pacjenta leczyć, a kogo odsyłać do domu.

W Małopolsce jest już druga fala zakażeń i jest ona dużo groźniejsza niż, to, z czym zmagaliśmy się na początku. Już teraz musimy dokonywać selekcji pacjentów i do szpitala przyjmować wyłącznie najcięższe przypadki. Przy tak utrzymującej się od wielu dni tendencji wzrostowej lada dzień zabraknie nam miejsc - przestrzega Jędrychowski.

Koronawirus jesienią? Będzie dramat

Zdaniem lekarza jesienią czeka nas prawdziwy dramat. Wszystkie osoby z objawami grypowymi będą traktowane jako potencjalni zakażeni koronawirusem. Służba zdrowia może nie poradzić sobie z nagłym nawałem pacjentów, a system oparty na pojedynczych szpitalach jednoimiennych upaść. Jędrychowski boi się też powrotu dzieci do szkół. - Szkoła jest jak kopalnia czy duży zakład pracy. A każdego dnia widzimy, jakie są konsekwencje zakażenia w tych jednostkach - mówi.

Wszystkich niedowiarków, którzy twierdzą, że epidemii nie ma, a jeśli jest, to koronawirus nie jest niczym groźnym, dyrektor Szpitala Uniwersyteckiego w Krakowie zaprasza do swojej placówki. Tam na co dzień trwa walka o zdrowie i życie ciężko chorych pacjentów.

Dla większości osób ona (epidemia - red.) może wydawać się „wymyślona”, dopóki ktoś z ich bliskich nie zacznie chorować. My natomiast stykamy się z nią na co dzień - mówi.

Przeczytaj więcej
Komentarze