Spirytus movens

Kościół chce zabrać Polakom alkohol. Mają szatański plan

Wojciech Kozicki
17.09.2019  14:13
Kościół chce Polski w trzeźwości - czy Polacy będą chcieli Kościoła w Polsce?
Kościół chce Polski w trzeźwości - czy Polacy będą chcieli Kościoła w Polsce? Fot: MONKPRESS/East News

Kościół kontra alkoholizm. Wkrótce odbędzie się I Kongres Trzeźwości Ziem Zachodnich Polski, a jego pomysłodawca powiedział, że chciałby ograniczyć spożycie alkoholu w Polsce. Ma taki plan, że niektórzy pewnie uznają go za opętanego albo pomyślą, że za dużo wypił. Czy szykuje się w kraju wojna o procenty?

Musimy na nowo rozpalić w sobie charyzmat Apostolstwa Trzeźwości – stwierdził niedawno bp Tadeusz Bronakowski podczas XV Ogólnopolskiej Modlitwy o Trzeźwość Narodu w Sanktuarium św. Michała Archanioła i bł. Bronisława Markiewicza. Niektórzy najwyraźniej bardzo zainspirowali się jego wypowiedzią. 

Ustawa o wychowaniu w trzeźwości i przeciwdziałaniu alkoholizmowi powinna być tak zmieniona, by Polacy pili mniej. Tak przynajmniej oświadczył ks. Henryk Grządko w rozmowie z portalem gość.pl. Zwrócił uwagę, że obecnie na głowę Polaka przypada rocznie 11 litrów czystego spirytusu, a więc więcej niż za komuny. Do tej narodowej tragedii miałaby przyczniać się m.in. popularne małpki.

Grządko nie chce najwyraźniej namawiać Polaków do ograniczenia picia i woli ich zmusić do abstynencji. Zapowiedział, że w planach jest wprowadzenie ostrych restrykcji. Dobry plan czy może Bóg go opuścił?

Po pierwsze, chcemy wprowadzenia monopolu państwowego na sprzedaż detaliczną alkoholu. W krajach, gdzie został on wprowadzony, jest najmniejsze spożycie. Nie można traktować alkoholu jako zwykłego towaru, ponieważ silnie uzależnia – zapowiedział ksiądz Grządko powołując się na podobne rozwiązania w Szwecji. (gosc.pl)

Duchowny nie dość, że chce drogiego alkoholu w państwowych specjalnych sklepach, to jeszcze marzy mu się ograniczyć ilość punktów sprzedaży alkoholu. Jego zdaniem nie powinno się także reklamować alkoholu w mediach. To jednak nie koniec odważnych pomysłów.

Chcemy podnieść wiek sprzedaży alkoholu do 20 lub nawet 21 lat. Po piąte, myślimy o podniesieniu ceny detalicznej alkoholu, który jest stanowczo za tani. I po szóste, chcemy wprowadzić konkretne godziny sprzedaży alkoholu. Oczywiście, chcemy przy tym walczyć z mitami, których ludzie się obawiają, chociażby to, że wspomniane zmiany spowodują upadek gospodarki. Tak jak kiedyś walczyliśmy o wolność, tak teraz musimy walczyć o trzeźwość, by nasz naród nie zginął – wypowiedział się Grządko.(gosc.pl)

Przeczytaj więcej
Komentarze