18+

Ta strona zawiera treści przeznaczone tylko dla dorosłych jeżeli nie masz ukończonych 18 lat, nie powinieneś jej oglądać.

Copyright 2009-2019, Eurozet Sp. z o. o.

Kurki ze złota

Koszmarna DROŻYZNA na targach. Warzywa dla bogaczy

09.08.2021  21:45
Koszmarna drożyzna na targach
Koszmarna drożyzna na targach Fot: Marek BAZAK/East News

Koszmarna drożyzna zalewa polskie targi i sklepy. Od tej pory nawet warzywa, które kiedyś były całkiem tanie, są jak posypane złotem. Kogo w ogóle stać teraz na zakupy? Trudno nam odpowiedzieć na to pytanie.

Przerażająca drożyzna zalewa całą Polskę. Częściowo wpłynęła na to pandemia koronawirusa i straty nią spowodowane, częściowo pogoda, a w pewnym stopniu również inflacja. Na targach warzywa i owoce są tak koszmarnie drogie, że niewiele osób stać na satysfakcjonujące zakupy. Jak cieszyć się sezonem na zdrowe pyszności, kiedy koszt zabiera całą przyjemność smaku? Teraz na podstawowe produkty stać tylko bogaczy.

Aktualnie nawet warzywa, które zawsze kojarzyły się z niewielkim kosztem — drożeją jak szalone. Reporterzy "Super Expressu" przeszukiwali polskie targowiska w poszukiwaniu rekordowych cen i to, co zauważyli, rozłożyło ich na łopatki.

Koszmarna DROŻYZNA na targach

"Nie ma grzybów w lasach, to są drogie" - wyjaśniają sprzedawcy, którzy kilogram kurek sprzedają... za 100 złotych! Kiedyś za tyle można było kupić komuś przyzwoity prezent. Rolnicy zgodnie twierdzą, że za wysokie ceny warzyw i owoców odpowiada wzrost cen paliwa i drodzy pracownicy zatrudnieni do zbiorów. 

Najbardziej w górę poszedł pomidor i ogórek. Podrożało paliwo, nikt już nie chce pracować za 15 zł/h, więc płacimy wszyscy. Cena produkcji wzrosła o 30 proc. 

- mówi "Super Expressowi" Andrzej, producent spod Radomia, który dostarcza warzywa na bazar przy Wiatracznej.

Czy to oznacza, że już niedługo nie będziemy mieli w ogóle czego jeść? Jeśli trend wzrostu cen z miesiąca na miesiąc się utrzyma, to ta wizja ma naprawdę wiele wspólnego z naszą ewentualną rzeczywistością. Co ważne, w ocenie analityków największy skok cen zarejestrowano na początku roku, który był dość słaby dla handlu. "Pojawiły się nowe podatki, jak np. cukrowy i handlowy" - wskazali dodatkowo.

Tak samo źle jest z resztą z okresem wakacyjnym i wypoczynkiem w kraju. Po lockdownie wszyscy mamy ochotę poleżeć na ciepłym piasku, ale Bałtyk również zalewa drożyzna, dlatego nigdzie nie widać światełka w tunelu. Mimo tego, że dopisuje pogoda, to w portfelu aż piszczy. Chyba że jest się politykiem PiS i otrzymuje się kosmiczną podwyżkę za swoje zawodowe trudy. 

Myślicie, że kiedy w Polskę realnie uderzy czwarta fala pandemii, to pozostanie nam sprzedawanie kosztowności, by dalej móc się swobodnie wyżywić? Zaczynamy się tego realnie obawiać - ceny nie znają litości.