18+

Ta strona zawiera treści przeznaczone tylko dla dorosłych jeżeli nie masz ukończonych 18 lat, nie powinieneś jej oglądać.

Copyright 2009-2019, Eurozet Sp. z o. o.

łza się w oku kręci

Krzysztof Kowalewski nie żyje. Tak mówił o własnej śmierci

07.02.2021  16:35
Krzysztof Kowalewski nie żyje. Tak mówił o własnej śmierci
Krzysztof Kowalewski nie żyje. Tak mówił o własnej śmierci Fot: Artur Zawadzki/REPORTER

Wybitny polski aktor Krzysztof Kowalewski nie żyje. Artysta jeszcze niedawno udzielił szczerego wywiadu, w którym opowiadał o własnej śmierci.

Krzysztof Kowalewski zmarł w sobotę 6 lutego 2021 roku, wybitny polski aktor miał 83 lata. O śmierci artysty poinformował Jan Hartman. Niewiele później publicznie pożegnała go we wzruszających słowach żona Agnieszka Suchora.

To właśnie między innymi ona sprawiła, że aktor cieszył się życiem i mówił, że nic więcej mu już nie potrzeba - był szczęśliwy. Zdawał się też pogodzony z nieuchronnym - wiedział, że prędzej czy później pożegna się ze światem.

Krzysztof Kowalewski o własnej śmierci

We wrześniu 2020 roku Krzysztof Kowalewski udzielił szczerego wywiadu tygodnikowi "Polityka". Mówił w nim między innymi o ciężkiej sytuacji w kraju, o swej ukochanej żonie i o starości. Wyznał, że ta - choć trudna - daje człowiekowi swego rodzaju ulgę. Nie trzeba już przejmować się wielkimi rzeczami i przyszłością, liczy się tylko to, co teraz.

Ja już jestem bardziej obserwatorem niż uczestnikiem. Mam ten przywilej, że ciężkie czasy spędzam w starości. Starość ma swoje własne wyzwania… Nie popuścić w gacie, jak się jedzie w dłuższą podróż. Wdrapać się na trzecie piętro bez windy. Ostatnio miałem taką sytuację. Agnieszka szybko weszła, a ja zadzwoniłem do niej domofonem z dołu i mówię: Zaczynam wchodzić, będę rano 

- mówił "Polityce".
Krzysztof Kowalewski rozprawiał także o własnej śmierci. Zaznaczył, że cierpienie wcale nie uszlachetnia, a on chorując prosił lekarzy, by nie walczyć za wszelką cenę. Jak wyznał - na śmierć ani nie czekał, ani przed nią nie uciekał. Wiedział, że i tak przyjdzie.

Nie ulegam panice. Ale to nie jest moja zasługa, tylko taką dostałem psychikę. Zawsze tak miałem, że rzeczy bardzo przykre potrafiłem od siebie odsuwać na dystans. Śmierci nie odsunę, ale mamy taki kompromis, w którym ani jej nie oczekuję, ani przed nią nie uciekam. Był taki moment, że trzeba było podejmować jakieś ważne medyczne decyzje i powiedziałem lekarzom, że nie walczymy za wszelką cenę. Jeśli czegoś się boję, to raczej kłopotów z głową. Boję się, że te chmurki w ogóle przestaną się w tej mojej głowie pojawiać albo przestaną mi się z czymkolwiek kojarzyć - powiedział.