Kolejna tragedia w rodzinie

Śmierć u Rutkowskiego. "Nagle nastąpił atak"

13.11.2019  08:11
Jerzy Rutkowski nie żyje - kolejna śmierć w rodzinie "detektywa"
Jerzy Rutkowski nie żyje - kolejna śmierć w rodzinie "detektywa" Fot: PIOTR JEDZURA/REPORTER/East News

Krzysztof Rutkowski to podobno największy polski macho i twardziel, ale życie najwyraźniej postanowiło przetestować jego wytrzymałość. Niedawno zmarła jego matka, a teraz media podały, że nie żyje również jego ojciec Jerzy Rutkowski.

Krzysztof Rutkowski (kiedyś detektyw) dopiero co wziął ślub z Mają Plich i urządził wesele za milion złotych w Pałacu w Rozalinie. Wkrótce po tej eksplozji radości nastąpił dramat – zmarła matka Rutkowskiego Urszula. Na tym jednak seria nieszczęść w jego życiu się nie skończyła. Odszedł także jego ojciec Jerzy Rutkowski. „Był dla mnie wzorem. Uczył mnie co to mądrość i odwaga. To był człowiek z klasą. Będzie mi go brakowało” – napisał Rutkowski na Facebooku. 

Portal e-sochaczew.pl powiadomił, że mężczyzna zmarł 12 listopada o godzinie 10:45 w sochaczewskim szpitalu. 85-letni emerytowany funkcjonariusz policji podupadł na zdrowiu po pogrzebie żony. Przeżył z nią 60 lat. Jak podaje „Fakt”, zostali nawet odznaczeni przez prezydenta RP Andrzeja Dudę medalem za długoletnie pożycie małżeńskie.

Trzy tygodnie walczył jak prawdziwy wojownik. To wielki cios dla nas, tym bardziej, że miał wielką wolę życia. Kochałam go tak samo, jak moją teściową. To przykre, a zarazem piękne, gdy słyszałam od pielęgniarek, jak w nocy wciąż nawoływał mnie, powtarzając moje imię. Dziś są razem z mamą Krzysztofa, szczęśliwi. To była taka prawdziwa miłość, jak z filmu. Jedno bez drugiego nie potrafiło żyć – powiedziała Maja Rutkowska-Plich w rozmowie z Pudelkiem.

Jerzy Rutkowski był wieloletnim funkcjonariuszem policji. Zaczynał pracę w sochaczewskiej drogówce, pracował w komendzie stołecznej w Warszawie i był komendantem posterunku policji w Tułowicach niedaleko Nowego Dworu Mazowieckiego. Odszedł na emeryturę w stopniu starszego sierżanta sztabowego – pisze patriot24.net.

Jeszcze dwa tygodnie temu tato sam poszedł do fryzjera. Później nagle nastąpił atak. Trafił do szpitala. Był w bardzo złym stanie. Lekarze nie dawali szans, ale on walczył. Nawet wyszedł spod respiratora. Niestety, nie pokonał choroby – powiedział Krzysztof Rutkowski. („Fakt)

Przeczytaj więcej
Komentarze