Za karę praca z dziećmi?

Ksiądz oferował dzieciom stówę za numerek. Biskup: "Uszanujcie..."

24.10.2019  20:05
Ksiądz pedofil zesłany do pracy z dziećmi - będzie kolejny wyrok?
Ksiądz pedofil zesłany do pracy z dziećmi - będzie kolejny wyrok? Fot: MONKPRESS/East News

Afera pedofilska w polskim kościele. W 2005 roku ksiądz Paweł został zatrzymany we Wrocławiu przez policję, ponieważ jak podają media, proponował młodych chłopcom „po stówie za numerek”, a w jego komputerze znaleziono materiały pedofilskie. Duchowny trafił za kraty, ale sprawa toczy się nadal. Biskup bydgoski ma tymczasem zaskakujący apel.

Ksiądz Paweł miał apetyt na młodych chłopców, ale wpadł. Jak podaje „Kurier Lubelski”, został zawieszony w wykonywaniu czynności duszpasterskich, ale już rok później pojawił się w diecezji bydgoskiej, gdzie dostał pracę. Opiekował się ministrantami i dostał imienną misję kanoniczną kierującą go do pracy w nieistniejącym już dziś Gimnazjum nr 13 jako nauczyciel religii. W latach 2006-2009 prawdopodobnie znów molestował nieletnich chłopców.

„Kurier Lubelski” przypomina, że jedna z ofiar w 2017 roku wystąpiła w sądzie przeciwko duchownemu, który finalnie został skazany na 7 lat więzienia. Tymczasem ordynariusz bydgoski ks. biskup Jan Tyrawa 24 października składał w sądzie wyjaśnienia w sprawie księdza pedofila. Nie chciał odpowiadać na pytania dziennikarzy i zaapelował jedynie o „uszanowanie zasady domniemania niewinności”.

Przed bydgoskim Sądem Okręgowym toczy się proces o 300 tys. złotych odszkodowania od archidiecezji wrocławskiej i diecezji bydgoskiej. Obie instytucje pozwał młody mężczyzna, który jako nastolatek był molestowany przez byłego już księdza pedofila Pawła K. – pisze kurierlubelski.pl

Pełnomocnik diecezji bydgoskiej mec. Edmund Dobecki uważa, że kierowanie wobec bp. Tyrawy zarzutu o ukrywanie czynów pedofilskich Pawła K. jest nieuprawnione, nieuczciwe, niemające nic wspólnego ze stanem faktycznym.

Przypuszczamy, że Paweł K. został przeniesiony z archidiecezji wrocławskiej do diecezji bydgoskiej po to, aby ukryć toczące się w tamtym czasie we Wrocławiu postępowania karne z związane z pedofilią dziecięcą. Został przeniesiony i zamiast go izolować skierowano go m.in. do nauczania religii w jednym z bydgoskich gimnazjów, gdzie poznał kolejne ofiary, w tym mojego klienta, który później stał się osobą przez niego molestowaną – powiedział pełnomocnik powoda mec. Janusz Mazur. (Onet.pl)

Przeczytaj więcej
Komentarze