18+

Ta strona zawiera treści przeznaczone tylko dla dorosłych jeżeli nie masz ukończonych 18 lat, nie powinieneś jej oglądać.

Copyright 2009-2019, Eurozet Sp. z o. o.

Nikt nie pomógł?

Śmierć 37-letniej Agnieszki w ciąży bliźniaczej. Dzieci zmarły w jej łonie

26.01.2022  14:46
Częstochowa: Śmierć 37-letniej Agnieszki w ciąży bliźniaczej
Częstochowa: Śmierć 37-letniej Agnieszki w ciąży bliźniaczej Fot: Facebook/Zbyszek Torbus

Tragedia przywodząca na myśl dramat ciężarnej Izy z Pszczyny wydarzyła się w Częstochowie. 37-letnia Agnieszka zmarła przez powikłania związane z ciążą bliźniaczą. Jej bliscy walczą teraz o sprawiedliwość dla matki, która osierociła trójkę dzieci, ponieważ w przez zaostrzenie prawa aborcyjnego w Polsce ich zdaniem nikt jej w porę nie pomógł.

Ciąża powinna być spokojnym i pięknym czasem, pełnym miłości i radosnego oczekiwania. Niestety, nie w Polsce. W naszym kraju po wyroku Trybunału Julii Przyłębskiej ograniczono prawo aborcyjne. Masowo protestujący tuż po tej decyzji Polacy zmagają się teraz z dramatami, o których krzyczeli jeszcze w czasie strajku kobiet. Ich transparenty stają się faktem.

Tragedia Izabeli z Pszczyny już raz pokazała, jak w praktyce wygląda spotkanie człowieka z machiną medycznych decyzji. Kobiety w ciąży nie mogą w Polsce czuć się bezpiecznie, w razie potencjalnych powikłań. Przekonała się o tym także zrozpaczona obecnie rodzina 37-letniej Agnieszki.

Kobieta była w swojej czwartej ciąży, tym razem bliźniaczej. Troje starszego rodzeństwa z pewnością czekało na nowych członków rodziny, a zamiast powitania przyjdzie im teraz pożegnać nie tylko nienarodzone bliźniaki, ale przede wszystkim własną mamę. Skala tej tragedii nie mieści się w głowie.

37-letnia Agnieszka trafiła do szpitala w Częstochowie, będąc w bliźniaczej ciąży. Niestety, dzieci zmarły w jej łonie. Po kilku tygodniach prawdopodobnie w wyniku rozwinięcia się sepsy, odeszła również kobieta. Rodzina 37-latki oskarża o jej śmierć lekarzy, twierdząc, że nie usunęli na czas martwych płodów. Na sprawę zareagował już Wojewódzki Szpital Specjalistyczny w Częstochowie, który przesłał redakcji portalu o2.pl swoje stanowisko w tej sprawie.

Zmarła 37-letnia kobieta w ciąży bliźniaczej

Rodzina opowiada wstrząsającą historię w opublikowanym przez siebie apelu o tym, że najpierw zmarło w łonie matki jedno z dwójki bliźniąt. Ich zdaniem z uwagi na zmianę przepisów czekano do momentu, aż obumrze drugi płód. To prawdopodobnie zaprzepaściło szansę Agnieszki na przeżycie.

Podczas pobytu w tymże szpitalu, jej stan się pogarszał. Przyjechała tam w pełni świadoma, w dobrej kondycji fizycznej i psychicznej, z dolegliwościami ginekologicznymi. Za pośrednictwem rozmów telefonicznych byliśmy świadkami, jak stan jej z dnia na dzień ulegał pogorszeniu

- pisze rodzina zmarłej.

"Według ekspertyzy lekarskiej, 23 grudnia 2021 zmarł jej pierwszy z bliźniaków, niestety nie pozwolono na usunięcie martwego płodu, ponieważ prawo w Polsce temu surowo zabrania. Czekano aż funkcje życiowe drugiego z bliźniaków samoistnie ustaną. Agnieszka nosiła w swoim łonie martwe dziecko przez kolejne 7 dni (!!!) Śmierć drugiego z bliźniaków nastąpiła dopiero 29 grudnia 2021 r. Następnym karygodnym faktem jest, że ręcznego wydobycia płodów dokonano po następnych 2 dniach (!!!) a mianowicie 31.12.2021 roku. Przez ten cały czas, zostawiono w niej rozkładające się ciała nienarodzonych synków. Nie zapomniano jednak w porę poinformować księdza, aby przyszedł na oddział i odprawił pogrzeb dla dzieci (!!!)" (pisownia oryginalna - przyp. red.) - opisuje dalej swoje stanowisko rodzina zmarłej Agnieszki.

Po tym jak nastąpił zgon pierwszego dziecka (w dniu 23 grudnia 2021 roku) przyjęte zostało stanowisko wyczekujące, z uwagi na to, że była szansa, aby uratować drugie dziecko. Pomimo starań lekarzy doszło do obumarcia również drugiego płodu. Lekarze rozpoczęli indukcję mechaniczną i farmakologiczną. Pomimo zastosowania wyżej wymienionych środków brak było odpowiedzi ze strony pacjentki pod postacią rozwierania się szyjki i skurczów macicy. W dniu 31.12.21 r. stało się możliwe wykonanie poronienia. Zabieg przeprowadzono w znieczuleniu ogólnym. Ostatecznie wykonana została indukcja farmakologiczna i mechaniczna poronienia, która trwała dwa dni

- tłumaczy szpital w Częstochowie. 

Poniżej możecie znaleźć całe oświadczenie wydane przez Wojewódzki Szpital Specjalistyczny w Częstochowie w sprawie zmarłej Agnieszki. Jej stan miał się pogorszyć jeszcze bardziej po tym, jak zakaziła się koronawirusem.

oświadczenie

Czy myślicie, że w tej sprawie faktycznie nastąpi jakaś sprawiedliwość? Czy w ogóle można mówić o sprawiedliwości, kiedy ofiara tej sytuacji już nie żyje?