horror czworonogów

Staruszka gotowała koty. Nie chcecie wiedzieć, co robiła z ich mięsem

Emilia Waszczuk
28.09.2019  10:59
Staruszka gotowała koty. Nie chcecie wiedzieć, co robiła z ich mięsem
Staruszka gotowała koty. Nie chcecie wiedzieć, co robiła z ich mięsem Fot: Shutterstock

87-letnia mieszkanka gminy Poniec w województwie wielkopolskim wrzuciła koty do garnka i gotowała. Sprawę ujawniła wolontariuszka socjalna. Reakcja jej przełożonych przeraża.

Dwa malutkie koty padły ofiarą 87-letniej kobiety, która postanowiła zrobić z nich potrawkę. Oba wrzuciła do garnka, ale miała pecha - akurat tego dnia odwiedziła ją wolontariuszka socjalna.

Młoda kobieta zajrzała do naczynia i się przeraziła. Koty były już martwe. Od staruszki dowiedziała się, że gotuje je na karmę dla innych zwierząt, w tym psów i innych kotów. 

Te koty były już martwe. Nie wiadomo jednak, czy na skutek gotowania, czy martwe trafiły już do garnka

– mówi Onetowi Konrad Kuźmiński z Dolnośląskiego Inspektoratu Ochrony Zwierząt.

Opuszczając dom starszej pani, wolontariuszka zabrała stamtąd dwa psy, żeby uchronić je przed podobnym losem

- dodaje.

Przerażona wolontariuszka o sprawie powiadomiła DIOZ i swoich przełożonych z Ośrodka Pomocy Społecznej w Poniecu. Wtedy czekał ją kolejny szok.

"Selekcja"

Pracownicy socjalni byli na nią źli, bo poinformowała obrońców praw zwierząt, a to - jak argumentowali - wywoła skandal na całe województwo. Jedna z pracownic stwierdziła ponadto, że gotowanie kotów to... selekcja naturalna.

Pracownica socjalna porównała gotowanie kotów do selekcji naturalnej. Jej zdaniem niczym nie różni się zakopanie żywcem małego kota od jego ugotowania

- opowiada Kuźmiński.

Jak się okazało, to nie pierwszy raz, gdy staruszka z Dzięczyny robiła karmę z kotów. Do DIOZ zaczęli zgłaszać się świadkowie, którzy zapewniali, że do podobnych sytuacji dochodziło już wcześniej. Co więcej, kierownik OPS miała o wszystkim wiedzieć, ale nie reagowała.

Burmistrz Ponieca zapewnia, że o sprawie niezwłocznie po ujawnieniu powiadomiono organy ścigania. Sam rozpoczął też postępowanie wyjaśniające  wobec kierownika Ośrodka Pomocy Społecznej. Tymczasem pracownicy DIOZ chcą zabrać z gospodarstwa staruszki pozostałe zwierzęta.

Kto wie, czy jutro nie zechce ugotować psa

- mówi Kuźmiński.

Przeczytaj więcej
Komentarze