18+

Ta strona zawiera treści przeznaczone tylko dla dorosłych jeżeli nie masz ukończonych 18 lat, nie powinieneś jej oglądać.

Copyright 2009-2019, Eurozet Sp. z o. o.

"Kurs na tragedię?

Zamkną szpitale. Decyzja PiS, koniec leczenia

Wojciech Kozicki
30.08.2022  09:47
Szpitale do zamknięcia. Polityka PiS doprowadziła do katastrofy
Szpitale do zamknięcia. Polityka PiS doprowadziła do katastrofy Fot: Artur Barbarowski/East News

PiS doprowadzi do katastrofy i masowej śmierci Polaków?  Podwyżki cen prądu oraz ustawowy wzrost wynagrodzeń już jesienią uderzą w szpitale w województwie mazowieckim, a następnie w całej Polsce. Może oznaczać to upadek placówek medycznych, a pacjenci nie otrzymają pomocy medycznej. Zamiast leczenia pozostanie już tylko modlitwa...

PiS doprowadzi Polaków do śmierci? Wzrost cen energii elektrycznej, gazu, inflacyjne podwyżki kontraktów za sprzątanie i karmienie pacjentów mogą już tej jesieni doprowadzić mazowieckie szpitale do upadłości. Co gorsza, placówki medyczne nie radzą sobie z wypłatą podwyższonych ustawowo wynagrodzeń. Wiceprezes Ogólnopolskiego Związku Pracodawców Szpitali Powiatowych Krzysztof Jan Żochowski ostrzega, że lada moment dojdzie do tragedii i natychmiast powinien interweniować premier Mateusz Morawiecki. Być może już w październiku lekarze i pielęgniarki nie otrzymają pensji, a liczne szpitalne oddziały ratunkowe zostaną zamknięte.

Ceny prądu i upadek szpitali. Wszystko PiS-dnie?

Jak pisze Wirtualna Polska, szpitale nie mają pieniędzy na pensje i rachunki. Szpital Wolski w Warszawie już otrzymał od dostawcy energii informację o podwyżce z 1,5 mln zł na 4,5 mln rocznie. Dyrektor placówki Robert Mazur ujawnił, że w tym roku prawdopodobnie po podwyżkach zabraknie szpitalowi 30 mln złotych! Dodał również, że tylko jeden szpital w Warszawie nie liczy się z pieniędzmi. Chodzi o szpital rządowy na Wołoskiej, dla którego „zawsze znajdzie się dofinansowanie”, bo leczą się w nim politycy.

Jak poinformował dyrektor placówki Robert Mazur, firmy dostarczające do szpitala leki, materiały opatrunkowe, a także świadczące usługi sprzątania, żądają podwyżek uwzględniających 15-procentową inflację. Jednocześnie szpital musi od lipca wypłacić pracownikom medycznym gwarantowane ustawą podwyżki, wyrównujące minimalne wynagrodzenie do 5,3 tys. zł – pisze Wirtualna Polska.

Dyrektorzy szpitali ostrzegają, że w wielu placówkach już nie ma środków na badania laboratoryjne. Dodatkowo problemem jest brak suchego lodu, którego produkcję wstrzymała Grupa Azoty.

W budżetach wielu placówek brakuje około miliona złotych miesięcznie. Tak źle nigdy jeszcze nie było. Dramat sytuacji, w której się znaleźliśmy, powoduje, że czas już wystąpić do premiera. Idziemy kursem na tragedię – powiedział Jan Żochowski. (Wirtualna Polska)