18+

Ta strona zawiera treści przeznaczone tylko dla dorosłych jeżeli nie masz ukończonych 18 lat, nie powinieneś jej oglądać.

Copyright 2009-2019, Eurozet Sp. z o. o.

Wielki skandal ujawniony

PAŃSTWO BLOKUJE ODKRYCIE PRAWDY? Dowody spalone

17.08.2022  11:25
Państwowe laboratorium odmówiło badania śniętych ryb
Państwowe laboratorium odmówiło badania śniętych ryb Fot: NewsLubuski/East News

Wielkiej katastrofie na Odrze można było zapobiec? Państwowe instytucje mogły wykryć winowajcę skażenia już w lipcu, ale odmówiły działania.

Kto zatruł wodę w Odrze? Co wywołało skażenie? Dlaczego służby zwlekały z interwencją? Czemu władza zapewnia, że wszystko jest pod kontrolą, choć doskonale widzimy, że wcale nie? Pytania się mnożą, odpowiedzi na nie brak. Pojawiają się za to informacje o kolejnych kontrowersjach.

Można odnieść wrażenie, że państwowe spółki i służby od samego początku próbują zamieść sprawę skażenia pod dywan. Już wcześniej informowano, że laboratorium państwowe odmówiło przebadania wody z Odry, dostarczonej im przez zaniepokojonych wędkarzy. Teraz dowiadujemy się o kolejnym podobnym przypadku.

Państwowa instytucja odmówiła badania śniętych ryb

Śnięte ryby w Odrze zaczęły pojawiać się już pod koniec lipca, jednak wędkarzy nikt nie chciał słuchać. Ci zabrali więc ze sobą truchła zwierząt i dostarczyli do Państwowego Instytutu Weterynaryjnego w Puławach. Odprawiono ich z kwitkiem.

Powiedziano nam tam, że badanie jest niemożliwe, bo brakuje potrzebnych odczynników

- relacjonuje w rozmowie z "Gazetą Wyborczą" Robert Suwada, dyrektor zarządu okręgu wrocławskiego Polskiego Związku Wędkarskiego.

Mniej więcej w tym samym czasie wrocławski WIOŚ po raz pierwszy informował, że w wodzie w Odrze na Dolnym Śląsku wykryto mezytylen. Wędkarze chcieli sprawdzić, czy to on zabił ryby, niestety nikt nie chciał im pomóc. Ich dowody zaczęły się już rozkładać, oni nie mogli doprosić się o badania, musieli więc oddać ryby do utylizacji.

Katastrofie można było zapobiec?

Czemu sprawa ta jest wyjątkowo oburzająca? Bo wędkarze chcieli badać pierwsze śnięte ryby z samego początku skażenia rzeki. Gdyby wtedy zrobiono testy, być może udałoby się zapobiec dalszej katastrofie i szybko wykryć, co do niej doprowadziło. - Te pierwsze doby i dni są tak ważne, bo sprawcy zapewne odkąd stało się głośno o tragedii na Odrze, pracują nad zatuszowaniem, skomplikowaniem czy zmanipulowaniem obrazu sprawy. Czas działa na niekorzyść przyrody - mówi adwokatka specjalizująca się w sprawach obrony praw zwierząt, Karolina Kuszlewicz.

Tu czas na kolejny skandal. Choć wędkarze i mieszkańcy miejscowości nad Odrą od lipca alarmowali o śniętych rybach, państwowe Wody Polskie sprawę ignorowały. Przez dwa tygodnie, aż do ujawnienia sprawy w ogólnopolskich mediach, nikt się na skażony teren nie pofatygował.