18+

Ta strona zawiera treści przeznaczone tylko dla dorosłych jeżeli nie masz ukończonych 18 lat, nie powinieneś jej oglądać.

Copyright 2009-2019, Eurozet Sp. z o. o.

Zabójca Adamowicza wiedział, co robi

Stefan W. planował morderstwo: Będzie roz****ol. Niech żyje PiS

13.01.2020  09:00
Stefan W. planował zabójstwo Pawła Adamowicza
Stefan W. planował zabójstwo Pawła Adamowicza Fot: PIOTR KAMIONKA/REPORTER/Facebook

14 stycznia 2019 roku Stefan W. wtargnął na scenę WOŚP w Gdańsku i zaatakował prezydenta Pawła Adamowicza. Polityk zmarł kilkanaście godzin później. Jego zabójca do dziś nie został skazany.

Wydarzenia na Finale WOŚP w Gdańsku w 2019 roku wstrząsnęły Polską. Około godziny 20., na scenę wtargnął uzbrojony mężczyzna. Stefan W. zadał kilka ciosów nożem prezydentowi miasta, Pawłowi Adamowiczowi. Chwilę później chwycił za mikrofon, krzycząc do tłumu: zabiłem Adamowicza, bo PO mnie torturowała w więzieniu.

Od tragicznych wydarzeń i śmierci Pawła Adamowicza mija rok. W czasie 28. Finału WOŚP w Gdańsku uczczono pamięć zamordowanego polityka. Jego oprawca dotąd nie został jednak skazany.

Stefan W. od miesięcy pozostaje pod opieką psychiatryczną. Ostatnio jedna z obserwacji została zakończona, jednak postanowiono ją powtórzyć - zastrzeżenia do jej wyników miała rodzina Adamowicza, jak i sami śledczy. "Gazeta Wyborcza" podaje z kolei jasno - biegli ze szpitala przy Areszcie Śledczym w Krakowie nie mają watpliwości - W. był niepoczytalny. Temu przeczą jednak najnowsze ustalenia "Gazety Wyborczej".

"Je**ć złodziei, niech żyje PiS" 

Stefan W. wiedział, co robi - czytamy w "Gazecie Wyborczej". Dziennik przedstawia szereg dowodów, które wprost nakreślają intencje zabójcy.

10 dni przed zamachem na Pawła Adamowicza, Stefan W. miał powiedzieć koledze:

Mówię ci, dopinam jeszcze kilka rzeczy i wracam na dożywotkę. Będzie roz***dol. Je**ć wszystkich złodziei, niech żyje Prawo i Sprawiedliwość!

W rozmowie dodał: Całe życie wygrywałem, teraz też tak będzie.

Przed zamachem na życie Pawła Adamowicza, a po zakończeniu wcześniejszej odsiadki (między jednym i drugim minął zaledwie miesiąc), Stefan W. kupił nóż i zaczął trenować ciosy - pisze "Wyborcza". Gdy jeszcze przebywał w więzieniu, mówił kolegom, że niedługo wróci i to na dożywocie - a to oznacza, że planował zbrodnię. Często wypowiadał się też na tematy polityczne.

Powtarzał, że "roz**bie system" i wróci na dożywotkę. Jechał na Platformę Obywatelską. Zanim wyszedł, zapowiedział: jeszcze będzie o mnie głośno

- mówi "GW" Jacek, jego kolega z więzienia.

Po ataku na Pawła Adamowicza Stefan W. zeznawał przed śledczymi, do zbrodni się jednak nie przyznał. Sugerował, że dowody przeciw niemu zostały sfałszowane. Wprost oznajmił, że nawet nagranie jego ataku zostało sfabrykowane przez "lewackie ścierwo TVN". Miał również prosić, by sprawą nie zajmowała się prokuratura z Gdańska, bo "tu wszyscy są z PO". Zażyczył sobie samego Zbigniewa Ziobro...

Uciszyć na wybory...

Jeden z rozmówców "Gazety Wyborczej" mówi wprost: to zabójstwo polityczne. Co więcej, podejmowane są działania, by sprawy nie rozwiązać, uznać W. niepoczytalnym i broń boże nie pozwolić, by coś ważnego wypłynęło w czasie wyborów.

Zadaniem Prokuratury Okręgowej w Gdańsku było niezakończenie śledztwa przed wyborami parlamentarnymi

- powiedział "Wyborczej" jeden z gdańskich śledczych.

Kolejny termin to wybory prezydenckie w maju 2020 roku. Nikt nie chce szukać odpowiedzi na pytanie, skąd u Stefana W. nienawiść do Platformy. Niepoczytalność to umorzenie śledztwa, wtedy nie ma procesu i zeznań Stefana oraz świadków przed sądem - dodał.

Sam Stefan W. już podobno cieszy się z wygranej i zapowiada: posiedzę dwa lata i wyjdę.

Zacznę od dobrych wieści. Myślałem, że będę miał dożywocie, ale trzech biegłych psychiatrów uznało, że byłem niepoczytalny, to oznacza, że niedługo pojadę do szpitala, prawdopodobnie w Starogardzie Gdańskim, a tam co sześć miesięcy można wyjść. Posiedzę pewnie ze dwa lata i wyjdę

- miał napisać w liście do brata.  

Przeczytaj więcej
Komentarze