śmierdząca sprawa

Ludzie piją ścieki, myją się w szlamie. Skandal w górach

24.09.2019  14:37
Ludzie piją ścieki, myją się w szlamie. Skandal w górach
Ludzie piją ścieki, myją się w szlamie. Skandal w górach Fot: Shutterstock

Szambo z dwóch schronisk trafia do wód gruntowych, a władze rozkładają ręce. Niczego nieświadomi ludzie piją wodę ze ściekami.

Polscy turyści, miłośnicy gór, mogą być w ogromnym szoku. W Karkonoskim Parku Narodowym wybiło szambo - dosłownie. Ścieki trafiają tam wprost do jednego z potoków. Popularnego wśród zwiedzających cieku, kończącego się wodospadem Kamieńczyka.

Szokującą prawdę o ściekach odkrył pan Andrzej, który informacją podzielił się z dziennikarzami wp.pl.

Jak się szło w górę, to na szlaku było czuć szambo. Smród olbrzymi. Jak schodziłem ze Szrenicy, śmierdziało jeszcze mocniej. Postanowiłem poszukać i znalazłem źródło tego smrodu. Wystarczyło, że odszedłem kilka metrów od szlaku. Znalazłem rurę, która wychodzi spod ziemi, i z tej rury szlam wpływa w potok

- opowiada o swojej wyciecze czerwonym szlakiem na Szrenicę.

Co gorsza, potok, do którego spływają nieczystości, jest bardzo popularny wśród turystów. Ci nie tylko lubią moczyć w nim nogi, ale wręcz piją - jak i m się wydaje - krystalicznie czystą górską wodę.

Tam jest bardzo dużo ludzi, to atrakcja. Oni tam się pluskają, wchodzą do tej wody, sam widziałem. A te wszystkie nieczystości właśnie tam wpływają. Nie mówiąc już nic o tym, że niektórzy piją wodę z potoku

- mówi pan Andrzej.

Problem trwa od miesięcy

Jak się okazuje, o wszystkim wiedzą władze Parku. Dyrektor Andrzej Raj rozkłada ręce.

Wygląda to źle. Do potoku wpływają mętne ścieki - przyznaje. - My już wtedy zgłaszaliśmy sprawę do Wojewódzkiego Inspektoratu Ochrony Środowiska, do sanepidu, do Wód Polskich. Zawiadomiliśmy też miasto, Szklarską Porębę, które jest sprawą mocno zainteresowane. A to dlatego, że poniżej znajdują się ujęcia wody pitnej i może dojść do skażenia zasobów wodnych.

Skąd ścieki? Z dwóch górskich schronisk. Na początku 2019 roku zawalił się dach oczyszczalni ścieków. Część nieczystości trafiła wtedy do potoku.

Spółka, która jest właścicielem oczyszczalni, zapewniała wtedy, że pracują prawidłowo. Informowali, że mają wyniki, które są dobre. Ale ścieki płynęły do potoku i teraz to znów wróciło

- informuje Raj.

Władze oczyszczalni tłumaczą teraz, że o ponownej awarii nie wiedziały. Sprawa może trafić do organów ścigania. 

Przeczytaj więcej
Komentarze