18+

Ta strona zawiera treści przeznaczone tylko dla dorosłych jeżeli nie masz ukończonych 18 lat, nie powinieneś jej oglądać.

Copyright 2009-2019, Eurozet Sp. z o. o.

Dramat i smutek

Nie żyje pielęgniarka zakażona koronawirusem. Zawiercie rozpacza

05.05.2020  14:25
Nie żyje pielęgniarka zakażona koronawirusem. Zawiercie rozpacza
Nie żyje pielęgniarka zakażona koronawirusem. Zawiercie rozpacza Fot: Gita Kulinitch Studio/Shutterstock

Zawiercie pogrążyło się w rozpaczy po śmierci kobiety, która stała na pierwszej linii frontu walki z koronawirusem. Zakażona pielęgniarka przegrała heroiczną walkę z COVID-19. 

Zawiercie jest zrozpaczone. Szpital powiatowy w tym mieście przekazał smutną informację o śmierci pielęgniarki, Danuty Głuchowskiej, która zakaziła się koronawirusem. Władze placówki podkreślają, że była ona osobą wyjątkowo oddaną pacjentom. 

Koronawirus codziennie zabija kogoś w Polsce. Pandemia nie ma litości, a ludzie zamieszkujący Zawiercie przekonali się również o tym, że wirus nie oszczędza nikogo. Pani Danuta Głuchowska walczyła z zarazą na pierwszej linii frontu i niestety, straciła z tego powodu życie.

Zawiercie: Nie żyje pielęgniarka zakażona koronawirusem

Cały szpital i całe miasto pozostają pod wpływem ogromnego smutku z powodu zmarłej pielęgniarki.

Z ogromnym bólem przyjęliśmy informację o śmierci Pani Doroty Gołuchowskiej, pielęgniarki od wielu lat związanej ze Szpitalem Powiatowym w Zawierciu. Rodzinie i Bliskim składamy wyrazy głębokiego współczucia (...) Była osobą w pełni oddaną pacjentom. W trudnym i niebezpiecznym czasie pandemii z zaangażowaniem wypełniała swoje obowiązki, zawód pielęgniarki postrzegając nie tylko jako pracę, ale także powołanie do pomocy drugiemu człowiekowi 

- napisali przedstawiciele szpitala.

Będąc na pierwszej linii frontu walki z koronawirusem, poniosła najwyższą cenę. Do końca żywiliśmy nadzieję, że wygra tę walkę. Zdecydowaliśmy się otoczyć Panią Dorotę opieką w ośrodku o najwyższym stopniu referencyjności i możliwościach terapii, których jako szpital powiatowy nie mogliśmy wdrożyć. Lekarze z wrocławskiego szpitala bez wahania odpowiedzieli na naszą prośbę i przez niemal dwa tygodnie nie ustawali w wysiłkach, aby pokonać chorobę. Wiemy, że zrobili wszystko, co było w ludzkiej mocy

- podkreślono w żałobnym komunikacie.

Śmierć pani Doroty bez wątpienia jest ogromną stratą dla całej szpitalnej społeczności. Zawsze boli o wiele bardziej, kiedy ktoś oddaje życie dla dobra sprawy i innych ludzi. 

Przeczytaj więcej
Komentarze