szok w sądzie

Pedofil przed sądem, ludzie go bronią: od sądzenia jest Bóg, nie sędzia

Emilia Waszczuk
25.10.2019  16:26
Pedofil przed sądem, ludzie go bronią: od sądzenia jest Bóg, nie sędzia
Pedofil przed sądem, ludzie go bronią: od sądzenia jest Bóg, nie sędzia Fot: Shutterstock

Szokujące zachowanie w sądzie w Zgorzelcu. W piątek ruszył tam proces pedofila. Na miejsce przybył tłum ludzi. Krzyczeli, że sąd ma go zostawić - ewentualną karę przestępcy wymierzy Bóg.

Kto powinien sądzić dorosłego mężczyznę, który popełnił przestępstwo i molestował seksualnie dzieci? Zdaniem mieszkańców Ruszowa, sąd i prokuratura nie mają do tego prawa. Kto ma? Wyłącznie Pan Bóg.

To nie sąd i prokuratura są od sądzenia księdza, tylko Bóg

- krzyczeli zebrani tłumnie przed salą rozpraw.

Proces nie dla pedofila?

W piątek 25 października w Zgorzelcu ruszył proces Piotra M. Dlaczego, choć ciążą na nim poważne zarzuty, społeczność wzięła mężczyznę w obronę? Zdaje się, że jedynym wyjaśnieniem jest jego profesja. To ksiądz.

W maju 2019 roku ksiądz Piotr M. - proboszcz parafii Zmartwychwstania Pańskiego w Ruszowie - został zatrzymany przez policję i zamknięty w areszcie. Chwilę wcześniej mama dziewczynki, którą przygotowywał do sakramentu komunii świętej, powiadomiła prokuraturę o jego nadużyciach.

M. miał molestować seksualnie małe dzieci. Sąd w Zgorzelcu rozpatruje sprawę dwóch wykorzystanych przez niego dziewczynek. Ale to nie koniec - duchowny oskarżany jest też o molestowanie dzieci w latach osiemdziesiątych, w parafii na Nowym Dworze we Wrocławiu - podaje "Głos Wielkopolski".

Duchowny nie przyznaje się do winy. Twierdzi, że nie zrobił nic złego, a w czasie pobytu w areszcie pisał do parafian o wsparcie. W listach tłumaczył: "za miłość, za serce, za pielgrzymki, wycieczki, spacery zapięte zostały mi kajdanki". Gdy w piątek wprowadzano go do sądu, śpiewał pieśń religijną. Grozi mu do 12 lat więzienia.

Przeczytaj więcej
Komentarze