okropność

Zmutowane ryby bez oczu w Bałtyku. Tych zdjęć nie chcecie oglądać

Emilia Waszczuk
25.11.2019  19:29
Zmutowane ryby bez oczu w Bałtyku. Tych zdjęć nie chcecie oglądać
Zmutowane ryby bez oczu w Bałtyku. Tych zdjęć nie chcecie oglądać Fot: Stowarzyszenie Ekologiczno-Kulturowe "Nasza Ziemia"/Facebook

To przerażające - jak alarmuje stowarzyszenie "Nasza Ziemia", aż 30 procent ryb w Zatoce Puckiej... nie ma oczu! Sytuacja jest dramatyczna, a eksperci rozkładają ręce.

Stan morza bałtyckiego stale się pogarsza. Eksperci nie mają złudzeń - akwen umiera. A wraz z nim morskie życie.

W jeszcze gorszym stanie, już teraz, zdaje się być Zatoka Pucka. Tam dzieją się bowiem rzeczy potworne - jak alarmuje stowarzyszenie "Nasza Ziemia", nie dość, że populacja zwierząt mocno zmalała, to aż 60 procent ryb w zbiorniku jest chora. 30 procent nie ma oczu!

Zmutowane ryby w Bałtyku

Ryby mają na ciałach poparzenia, są owrzodzone i zarobaczone. Część z nich w miejscu oczu ma krwawe dziury, inne nie mają tam zupełnie niczego - tkanka oczna w ogóle się nie wytworzyła! Skąd tak potworne zmiany? Marcin Buchta z "Naszej Ziemi" w rozmowie z Gazeta.pl. wyjaśnił, że to wina zanieczyszczeń.

Ekosystem ma swoją określoną pojemność. Do 2012 roku z raportów oraz stanu faktycznego wynikało, że było tu piękne i bogate życie. Były bardzo dobre wyniki wśród rybaków. Jeżeli ta pojemność zostanie przekroczona, a mówimy tutaj o zanieczyszczeniach, to wiadomo, będą konsekwencje takie, jak obecnie. I widać, że wynikają one ze złego stanu środowiska

- powiedział.

Kto ponosi winę za stan ryb? Zdaniem "Naszej Ziemi" tak zwane "ścieki przemysłowe" zrzucane do akwenu przez PGNiG.

Solanka niewinna?

PGNIG, a właściwie Gas Storage Poland twierdzi jednak, że ich "zanieczyszczenia", a dokładniej spuszczana do zatoki solanka, jest zupełnie nieszkodliwa.

Dowodem jest monitoring środowiskowy, prowadzony od ponad 10 lat, który jednoznacznie dowodzi braku negatywnego wpływu solanki na środowisko naturalne Zatoki Puckiej

- powiedział "Gazecie" Piotr Wojtasik, dyrektor Biura Komunikacji i Spraw Personalnych.

Sprawę Gazecie.pl skomentowała także dr hab. inż. Joanna Szlinder-Richert. Twierdzi, że uszkodzenia na ciałach ryb mogą być winą... rybaków.

Ryby prezentowane przez "Naszą Ziemię" były łowione w żaki wystawiane na 48 godz. Nie jest to metoda właściwa do oceny ich stanu zdrowia. W przypadku niektórych ryb, przekazanych pracownikom MIR-u, zwłaszcza śledzi, stwierdzano wyczuwalny zapach rozkładu. Na podstawie oględzin można jedynie przypuszczać, że część uszkodzeń powstała w sposób mechaniczny we względnie krótkim czasie przed wybraniem połowu

- powiedziała.

Co na to wszystko Ministerstwo Gospodarki Morskiej i Żeglugi Śródlądowej i Morski Instytut Rybacki? Wiadomo, że stan ryb w Zatoce Puckiej był przez nich badany, wyników raportu nie chcą jednak ujawnić. Poinformowali jedynie, że zwierzęta nie stanowią zagrożenia dla  ludzi.

Przeczytaj więcej
Komentarze