Wielka afera w Biedronce! Za nic mają życie klientów

Redakcja
19.02.2019  11:59
biedronka zakaz ewakuacji
biedronka zakaz ewakuacji Fot: ARKADIUSZ ZIOLEK/East News

Po powtarzających się alarmach bombowych w sieci sklepów Biedronka, zarząd Jeronimo Martins wydał zaskakujący zakaz swoim pracownikom. W przypadku zagrożenia, mają nie ewakuować klientów. Teraz się tłumaczą.

Od dłuższego czasu media w Polsce obiegają informacje o kolejnych bombach podłożonych w sklepach Biedronka. Jak na razie wszystkie okazały się fałszywe i w żadnym z przypadków życie klientów i pracowników sklepów nie było zagrożone.

Jeronimo Martins zakazuje ewakuacji

Zarząd Jeronimo Martins Polska postanowił w końcu zareagować na kolejne ataki i wysłał kierownikom poszczególnych sklepów szokujące SMS-y. Z nich pracownicy sklepów dowiedzieli się, że w razie informacji o podłożonej w placówce bombie, mają nie ewakuować klientów, tylko pozwolić im nieświadomie, jak gdyby nigdy nic kontynuować zakupy!

Co więcej, zakaz obowiązywać ma nawet wtedy, gdy ewakuację sklepu zleci policja - podaje Dziennik Gazeta Prawna.

Komunikat został przesłany SMS-em z dopiskiem „taka jest decyzja zarządu”. Do niektórych kierowników placówek dzwoniono z „góry” z poleceniem, że jeśli pojawi się w sklepie policja z nakazem ewakuacji, mają się najpierw skontaktować z kierownikami regionalnymi sieci w sprawie dalszego postępowania - poinformował przedstawiciel Solidarności w Gdańsku.

Jak zauważa rozmówca Gazety Prawnej, zakaz Jeronimo Martins bezpośrednio uderza w klientów Biedronki. Brak ewakuacji może przecież zagrażać ich życiu, na co jednak spółka zdaje się nie zwracać najmniejszej uwagi.

Takie zachowanie postrzegamy jako działanie na szkodę pracowników i klientów sklepu. Oczywiście alarmy mogą okazać się fałszywe, tak jak było dotychczas. Nie można zaprzeczyć, że paraliżują prace i wywołują chaos. Pytanie jednak, co w sytuacji, gdy ktoś faktycznie podłoży bombę, czego przecież nie można wykluczyć. Czy nie mamy jednak do czynienia z narażaniem życia i zdrowia pracowników i klientów - mówi przedstawiciel Solidarności.

Zakaz ewakuacji w Biedronce. Jeronimo Martins się tłumaczy

Szokujące doniesienia Solidarności skomentowali przedstawiciele Jeronimo Martins. Twierdzą, że zarząd nigdy nie zabraniał kierownikom ewakuacji, a informacje przekazane przez Solidarność są nieprawdziwe.

Informacja o jakiejkolwiek decyzji zarządu dotyczącej alarmów bombowych jest nieprawdziwa. W tej sprawie firma blisko współpracuje z właściwymi instytucjami państwowymi - podało biuro prasowe firmy.

Mimo oficjalnego stanowiska Jeronimo Martins Polska, przedstawiciele Solidarności przekonani są o tym, że za zakaz odpowiada zarząd. W tej chwili ustalają, do których dokładnie placówek dotarły SMS-y.

Tymczasem mówi się, że szokującą decyzję, bez porozumienia z innymi podjął pojedynczy pracownik spółki, który źle zinterpretował przepisy.

Przeczytaj więcej
Komentarze